Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
176 postów 115 komentarzy

Bezpieczeństwo narodowe

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Atrybutem suwerenności państwa neutralnego jest więc nie tylko prawo ale i obowiązek obrony zbrojnej swej integralności, niepodległości i neutralności.

                                        Nie ma wątlejszej i bardziej niestałej rzeczy niż

                              blask potęgi nie opartej na rodzimych siłach”.

                                                                                                                                      TACYT

BEZPIECZEŃSTWO NARODOWE

 

Wiceadmirał. Marek Toczek       

 

        Bezpieczeństwo narodowe jest bezsprzecznie najwyższym dobrem i jego zapewnienie jest naczelnym celem państwa.

 

        Bezpieczeństwo narodowe, bezpieczeństwo państwa i ogółu jego obywateli, zawsze stanowi główny kierunek polityki suwerennego państwa, to jego strategia. Tej strategii podporządkowuje się wszystkie obszary działalności państwa. Prowadzona w ramach tej strategii polityka będzie zdeterminowana z jednej strony stabilnymi, realnie istniejącymi uwarunkowaniami, z drugiej zaś okolicznościami dynamicznych, często wymuszanych zmian w otoczeniu.

        Nieustanne poszukiwanie właściwego kierunku działań, szukanie form i sposobów sprostania wyzwaniom – wreszcie przyjęcie realnych rozwiązań polityki bezpieczeństwa - jest fundamentalnym zadaniem konstytucyjnych władz, odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa.

 

        Mając na uwadze współczesne realia polityczne można rozpatrywać trzy opcje, w ramach których suwerenne państwo może tworzyć swój system bezpieczeństwa narodowego:

 

      - zawierzenie własnym siłom, bez jakichkolwiek zobowiązań (sojuszy)

         z innymi państwami;

      - włączenie się do jednego lub kilku sojuszy polityczno – militarnych;

      - włączenie się w strukturę państw (instytucji) tzw. bezpieczeństwa

         zbiorowego;

  

Zawierzenie własnym siłom.

 

         Polityka zawierzenia bezpieczeństwa narodowego własnym siłom, bez przyłączenia się do jakichkolwiek sojuszy, postrzegana w aspekcie historycznym oznacza politykę izolacjonistyczną (np. USA do czasu I wojny światowej), politykę neutralności (np. Szwajcaria, Austria), lub politykę niezaangażowania.

        W aspekcie współczesnego rozumienia pojęcia „zawierzenia własnym siłom” można przyjąć, że oznacza ono: status neutralności bądź politykę neutralistyczną lub politykę samowystarczalności obronnej.

         Za neutralne trzeba uznać takie państwo, które deklaruje i prowadzi politykę neutralności, choć nie jest do tego zobowiązane umowami międzynarodowymi (np. Szwecja, Szwajcaria).

         Jednym z podstawowych warunków neutralności państwa jest posiadanie takich sił zbrojnych, których potencjał bojowy odstraszałby potencjalnego agresora od złamania jego neutralności. Atrybutem suwerenności państwa neutralnego jest więc nie tylko prawo ale i obowiązek obrony zbrojnej swej integralności, niepodległości i neutralności.

         By zyskać status neutralności (a jest to proces historyczny), nie wystarczy sama wola bycia państwem neutralnym, trzeba przede wszystkim otrzymać na to zgodę innych państw (mocarstw) i posiadać odpowiednią siłę do obrony tej neutralności.

 

Sojusze polityczno-militarne.

 

          Sojusz jest historycznie najstarszym sposobem na zwiększenie możliwości obrony i pokonania przeciwnika.

          Najogólniej można powiedzieć, że sojusz to dwustronna lub wielostronna umowa międzynarodowa, w której strony zobowiązują się do współpracy politycznej i militarnej oraz udzielania sobie wzajemnie pomocy w określonej sytuacji.

 

            Innymi słowy „sojusz państw” to układ o powiązaniu dwóch lub więcej państw z zamiarem wzmocnienia obrony każdego z nich przeciwko zbrojnej napaści z zewnątrz. Celem każdego sojuszu jest więc umocnienie potęgi państwa, w sytuacji gdy jego możliwości są zbyt małe, by samodzielnie mogło osiągnąć pomyślne rozstrzygnięcia w konfrontacji z pojawiającym się zagrożeniem. Cele polityczne i militarne mają w sojuszach znaczenie priorytetowe. Przesłankami do tworzenia sojuszu są zwykle:

 

            - przekonanie, że państwo nie jest w stanie samodzielnie stawić

               czoła zagrożeniom płynącym z otoczenia;

            - wzajemne ciążenie ku sobie narodów, bliskich sobie tradycjami

               historycznymi oraz pokrewnością celów i zgodnością interesów.

            - dostatecznie duży stopień aktualnej współzależności politycznej,

               kulturowej, wojskowej, gospodarczej itp.

 

          Nie ulega wątpliwości, że najważniejszym impulsem do tworzenia sojuszu obronnego jest powszechnie odczuwalne (i narastające) zagrożenie ze strony konkretnego przeciwnika danego państwa lub grupy państw. To wyraźne i odczuwalne zagrożenie stanowiło też z reguły jeden z najważniejszych czynników trwałości sojuszu. Korzyści wynikające z zawierania sojuszu zdają się być ewidentne i wyrażają się w treści ich celów. Korzyści te winny być jednak konfrontowane z ponoszonymi kosztami towarzyszącymi umowom oraz czynnikiem ryzyka, które są wymierne jak każde inne dobro.

          Z analizy modeli sojuszów wynika, że problem obciążeń kosztami poszczególnych uczestników sojuszu nie jest priorytetem i występują tu znaczne dysproporcje (dotyczy to także NATO). Warunkiem przyjęcia do sojuszu jest posiadanie i wniesienie określonego wkładu, tj. siły militarnej, której wielkość i jakość określa wiodący aliant. O wysokości „wkładu” nie decyduje państwo zabiegające o przyjęcie.

          Pierwszy obszar ryzyka zawiera się w płaszczyźnie suwerenności i dotyczy większego lub mniejszego jej ograniczenia (utraty) na rzecz sojusznika (sojuszników). Drugi, to ryzyko uwikłania się wbrew woli i interesom państwa w konflikty sojusznika (sojuszników). Trzeci, jest związany z możliwością niedotrzymania zobowiązań przez sojusznika (sojuszników), co w niezbyt odległej przeszłości już doświadczyliśmy.

          Liczyć się także należy z tym, że podział efektów (dóbr) płynących z sojuszu może okazać się dla słabszego alianta wyjątkowo niekorzystny. Jak się bowiem okazuje nawet udział w zwycięskiej koalicji może w końcowym bilansie równać się klęsce (nasze doświadczenie po II wojnie światowej).

          Efektywność (wartość) sojuszy obronnych jest trudna do skalkulowania, a wręcz niemożliwe jest jej wyrażenie liczbami. Tu trzeba sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie: czy sojusz zapewnia w danej sytuacji więcej bezpieczeństwa czy nie?

 

Bezpieczeństwo zbiorowe.

 

          Ta opcja możliwej polityki bezpieczeństwa państwa wiąże się z kilkoma powszechnie stosowanymi terminami: bezpieczeństwo międzynarodowe, system bezpieczeństwa międzynarodowego, bezpieczeństwo zbiorowe, czy bezpieczeństwo wspólne.

          Bezpieczeństwo międzynarodowe to układ stosunków międzynarodowych, który zapewnia bezpieczeństwo państw należących do danego systemu międzynarodowego (np. ONZ, Liga Arabska). Określa więc stan pozwalający państwom na niezakłócone istnienie i rozwój. Jest pojęciem bardzo ogólnym, wręcz ideowym.

          W praktyce używa się częściej terminu „system bezpieczeństwa”, co oznacza określoną metodę postępowania i środki jakie przyjmują państwa w stosunkach międzynarodowych dla zapewnienia sobie możliwie trwałego poczucia bezpieczeństwa. Drogą do osiągnięcia tego celu są trzy koncepcje:

 

               - równowaga sił;

               - bezpieczeństwo zbiorowe;

               - tworzenie rządów ponadpaństwowych.

 

            Koncepcja bezpieczeństwa zbiorowego jest teorią i praktyką tworzenia najpełniejszego systemu bezpieczeństwa międzynarodowego, opartego na założeniu, że gwarancją pokoju i bezpieczeństwa może być stan, w którym połączona jedną wolą siła państw „pokojowych” przeważałaby w każdym przypadku siłę potencjalnego agresora.

            Słabością dzisiejszych i dawnych międzynarodowych organizacji bezpieczeństwa zbiorowego jest ich mała efektywność. Coraz częściej słyszy się głosy, że to relikt przeszłości, że powszechny system bezpieczeństwa zbiorowego jest nieskuteczny.

            

             Oceniając rozwój sytuacji politycznej w Europie, ze szczególnym uwzględnieniem regionu Europy Środkowo – Wschodniej powstałej po rozpadzie Układu Warszawskiego, a następnie Związku Radzieckiego i wycofywaniu wojsk sowieckich z terenów ich dyslokacji poza ojczyzną, zauważa się postępujący proces wygaszania dotychczas obowiązującej koncepcji „równowagi sił” na rzecz tworzenia nowej koncepcji „bezpieczeństwo zbiorowe”.

 

Podsumowanie.

 

  1. Bezpieczeństwo narodowe jako wartość dotyczy istoty funkcjonowania całego państwa. Bezpieczeństwo narodowe stanowi z jednej strony fundamentalny warunek istnienia państwa, a z drugiej cel państwa - realizację jego polityki zagranicznej i wewnętrznej.

 

  1. Państwo jest zazwyczaj przymuszane konkretnymi warunkami

         i okolicznościami do przyjęcia określonej opcji polityki

         bezpieczeństwa.

 

  1. Bez względu na to, którą z możliwych formuł państwo średniej wielkości przyjmie (neutralność w dowolnej odmianie, sojusz, oparcie w strukturach bezpieczeństwa zbiorowego…), zawsze swoje bezpieczeństwo powinno zapewnić przede wszystkim własnym wysiłkiem. Pamiętać bowiem należy, że struktury i procedury bezpieczeństwa zbiorowego są mało skuteczne, a z sojuszami zawsze występują znaczne obszary ryzyka.

 

      Wśród podstawowych założeń szkoły „realistów” badających stosunki międzynarodowe czytamy między innymi; „możliwość zapewnienia bezpieczeństwa zależy od potęgi państwa z jej wszystkimi materialnymi i niematerialnymi składnikami”.

 

 Julianów, 16 października 2012 r.                         oprac. Marek Toczek

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Pytanie nr 1
    Czy Polska może być neutralna jako swoista "wyspa", albo czy może stanowić własny obóz, III Siłę między zachodem, a Rosją i jej grupą, co byłoby poszerzeniem owej wyspy w cały archipelag Międzymorza? Chodzi o to żebyśmy nie byli celem, a już najgorsze co może być... to jednoczesnym celem obu stron, plus tzw siły globalne.

    W razie wojny niech się zachód tłucze ze wschodem, czy w innej konfiguracji, a my patrzymy na to ze spokojem choć raz w dziejach. Przetrwać mądrzej niż II wojnę.
  • @Marek Kajdas 22:54:08
    Panie Marku, po pierwsze to trzeba silnej woli elit by nadać właściwy kształt polityki państwa. Oczywiście mam na myśli ELITY NARODU a nie samozwańców i turystów na gościnnych występach. Trzeba mieć charakter "pana-gospodarza" a nie "niewolnika" i być konsekwentnym w działaniu. W polityce nie ma przyjaźni, są interesy, nie znając tej starej prawdy wielokrotnie doznawaliśmy bolesnego zawodu. Nie szukajmy rozwiązań u innych - twórzmy je sami, z całą pewnością będą lepsze. Polacy to mądry naród tylko źle rządzony, Polska to zasobny kraj tylko dzisiaj zrujnowany i eksploatowany nie w polskim interesie. Tuw tym rejonie Europy nikt nie chce wojny militarnej (zbyt dużo do stracenia), tu chodzi o dominację nad narodem (siłą roboczą), jego przestrzenią i bogactwami naturalnymi. Tylko realną siłą państwa i determinacją narodu można oddalić zagrożenia i oparcie się dominacji obcych, to szansa na trwały rozwój. Pozdrowienia.
  • @Marek Toczek
    Liczę że Pan odniesie się z fachowcami o planach MON co do zakupu okrętów niemieckich i zasadności, wizji marynarki w kierunku flotylli niszczycieli min, dużego podwodniaka o którym się od dawna wzmiankuje.

    Co do armii to musimy jako obywatele zrobić co w naszej mocy w obecnych ramach prawnych, zatem "wojsko" obywatelskie, siły paramilitarne, przeszkolenie, cykliczne szkolenie milionów Polaków i czekanie na lepsze czasy. Braknie bowiem jednego - UZBROJENIA obywateli i w razie wojny... trzeba będzie zdobywać broń na agresorze, kupować na czarnym rynku, przemycać, nawet konstruować jak to drzewiej bywało. Niestety nie ma co liczyć na zbrojownie gminne, powiatowe, to utopia przy władzach III RP, nawet PiS na to się nie odważy.

    Co do potęgi państwa, to także oddolnie coś tam jesteśmy wstanie zrobić i zsumuje się to ładnie. Małe firmy, aktywność ludzi, kształcenie, szkolenie to nie jest banał. To jest możliwe, inaczej nie wyjdziemy poza teorię.

    Jest Pan bardzo energicznym jeszcze człowiekiem, pora na poważną działalność polityczną. Z NE musi coś wyjść. Nadal brak na to dobrego pomysłu, niech Panowie tego mówiąc wprost - nie spieprzą.

    Radzę zastosować w dużej skali mój pomysł na ruch. Nazwa może być inna, ale nie radzę epatować patriotyzmem, patosem. To daje odwrotny skutek.

    Obywatelski Ruch Wolnościowy

    Takie podejście może być udane, ruch wielonurtowy, wolność rozumiana jako dążenie do Wolnej Polski, a nie skrajnego, anarchizującego liberalizmu. Nurty pozwolą się ludziom zebrać o sprzecznych z sobą poglądach, należy zorganizować kongres narodowy i ruch wystartuje, kongres będzie komitetem wyborczym. Przy czym jednoczenie rozumiem jako zbieranie nie tylko zorganizowanych środowisk, ale rozproszonych Polaków, także tych zagubionych co głosowali na szkodników. To ma być oferta dla całego Narodu Polskiego, zwłaszcza dla wykluczonych, dla połowy niegłosującej.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej