Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
176 postów 115 komentarzy

MON przypomniał sobie o szkoleniu rezerw.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Od samego początku było wiadomym wszystkim z wyjątkiem „ekspertów „ z MON i BBN, że tzw. NSR, to nie mają nic wspólnego z normalnym przygotowywaniem rezerw dla potrzeb sił zbrojnych na wypadek wojny lub innych zagrożeń.

Wojsko wezwie blisko 30 tys. Polaków na obowiązkowe szkolenia dzisiaj, 06:38

Co roku kilkadziesiąt tysięcy rezerwistów może się spodziewać skierowania na szkolenia do jednostek wojskowych. Nie będzie można uchylać się od takiego obowiązku – informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

 

Rząd nowy wymóg wprowadza specjalnym rozporządzeniem. Właśnie trafiło ono do konsultacji, mimo że wątpliwości, czy zmiany są konieczne, miał nawet sam minister obrony narodowej.

 

Zgodnie z dokumentem wszystkie osoby, które miały jakikolwiek kontakt z wojskiem, będą musiały się liczyć z obowiązkiem odbycia 10-dniowego szkolenia.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wojsko-wezwie-blisko-30-tys-polakow-na-obowiazkowe,1,5323878,wiadomosc.html

Od samego początku było wiadomym wszystkim z wyjątkiem „ekspertów „ z MON i BBN, że tzw. NSR, to nie mają nic wspólnego z normalnym przygotowywaniem rezerw dla potrzeb sił zbrojnych na wypadek wojny lub innych zagrożeń. Jednak w ciągu ostatnich lat robiono i dalej robi się ludziom wodę z mózgu wmawiając wszystkim, że oto Polacy wynaleźli cudowny system przygotowania rezerw dla potrzeb wojska.

Zastanawiające jest teraz tylko to, by poznać prawdę o przyczynach tej medialnej hucpy, bowiem nie może to mieć nic wspólnego z troską o armię i jej ukompletowanie na wypadek zagrożenia. „Genialne” reformy poprzedniego ministra / zapomniałem już nawet jego nazwisko / sprowadzały się bowiem do tego, że naszemu wojsku nie są potrzebne wyszkolone, zgrywane rezerwy, a wystarczy jedynie propagandowy chwyt i cały problem sam miał się rozwiązać. Przyklasnęli temu / w obawie o stołki / decydenci wojskowi i ten cały przemysł propagandowy z NSR zaczął funkcjonować w społeczeństwie, które uwolnione od obowiązkowej służby wojskowej nie zadawało zbędnych pytań i nie interesowało się tymi problemami.

Ważne, że na uroczystościach państwowych odbywały się zmiany wart, a tego zaszczytu dostąpili również z braku wojska nawet celnicy, co z obronnością ma tyle wspólnego, co koń z koniakiem. Jeżeli nawet jest zagrożenie korupcją na granicach, to do tego nie strzela się, a jedynie dobiera odpowiednich ludzi i tworzy mądre przepisy. Tylko patrzeć, jak straż pożarna na dobre zagości na Placu Piłsudskiego, a generał Pawlak złoży meldunek prezydentowi.

Można powiedzieć, że nic się nie zmieniło, jesteśmy silni i  zwarci  oraz gotowi do nowych zmian organizacyjnych. Po prostu tonący brzytwy się chwyta. NSR nie wypaliły, mimo zachęt i natrętnej propagandy chętnych było mało. I generałów przybywa, kimś muszą dowodzić. Mamy więc kolejny zamęt propagandowy.

A jeżeli nie ma kto i co szkolić, to najlepiej to wszystko zastąpić propagandą. Przed nami kolejna reorganizacja i wszystko w imię dalszych oszczędności. Likwidowane będą dowództwa i sztaby, które nigdy nie powinny były zostać powoływane i organizowane. Nikomu oczywiście nie było potrzebne Dowództwo Wojsk Lądowych, które z taki przekonaniem zostało utworzone na warszawskiej Cytadeli, a teraz dla potrzeb Muzeum WP zwalnia obiekt i zostaje rozwiązane. Podobnie z tzw. Dowództwem Wojsk Specjalnych. Które jeszcze nie okrzepło, a już będzie likwidowane. Szeroki jest opis tych spraw. Jedno, co ich łączy, to ludzie, którzy majstrowali przy ich tworzeniu, a teraz likwidowaniu. Wystarczy przeanalizować sejmową komisję Obrony Narodowej i prześledzić wypowiedzi na jej posiedzeniach chociażby najważniejszych jej członków. Oni ciągle trwają przy siłach zbrojnych, ciągle reorganizują wojsko, a sprawność sił zbrojnych z każdym rokiem jest jedynie na miarę oczekiwań naszej propagandy. Ale to jest oddzielny temat.

Dr. Tadeusz Polak

 

KOMENTARZE

  • Historia kołem toczy się
    O ile mnie pamięć nie myli, to dokładnie 31 lat temu skoszarowano w całym kraju dziesiątki tysięcy rezerwistów. Większość z nich została wywieziona na poligony jeszcze przed 13.12.1981.

    Czyżby próbowali nam zasygnalizować jakie mają zamiary wobec społeczeństwa?
  • @andrzej.filipowicz 15:46:47
    Dokładnie takie same odczucia ! Należę do tych którym usiłowano
    prostować kregosłup w lewo, ciagając na udawane ćwiczenia.
  • @andrzej.filipowicz 15:46:47
    Najpierw zrobią selekcję, nie odważą się dać broni do ręki pisowcom, narodowcom, monarchistom-konserwatystom pokroju Brauna... Idealny rezerwista dla PO, to ktoś pokroju Palikota, wystarczy takim TUSKSI dać maczety, może tradycyjne sierpy do łap i zrobią swoje bez marnowania drogich kul.

    To wygląda na szykowany stan wojenny.

    Nie wierzę żeby mieli dobre intencje, gdyby takie mieli, to nie byłoby armii 100% zawodowej, bo to ABSURD. Już połowa budżetu MON idzie na płace i emerytury. Co to ma być? Oni by zmarnowali nawet budżet USA i dalej byliśmy na poziomie obronności najwyżej Słowacji, ale ona nie graniczy z Rosją i Niemcami.
  • Dopóki każdy Polak nie będzie miał w domu giwery jak Szwajcar
    nie obronimy się nawet przed Eskimosami
  • NSR
    NSR nie był złym pomysłem. Wykonanie jednak wyszło jak zwykle. Znam dokładnie tę tematykę, bo zajmuję się naborem do NSR. I żadne przedsięwzięcie w MON nie wyjdzie, ponieważ każdy pomysł jest realizowany przez szereg instytucji, ze sobą nie powiązanych, a instytucja odpowiedzialna, odpowiadać nie może, bo nie jest kompetentna. Prosty przykład. Na potęgę jest prowadzony nabór do korpusu szeregowych. Pierwszą instytucją jest Wojskowa Komenda Uzupełnień (WKU), w której rezerwista otrzymuje informację odnośnie przeprowadzanych przez jednostki wojskowe(JW) kwalifikacje. Kolejną instytucją jest JW, kwalifikację przeprowadzająca (egzamin sprawnościowy i rozmowa kwalifikacyjna). Kolejna instytucja to Departament Kadr, do którego dowódca JW wysyła wniosek o WYRAŻENIE ZGODY NA WYDANIE ZAŚWIADCZENIA O MOŻLIWOŚCI POWOŁANIA DO ZAWODOWEJ SŁUŻBY WOJSKOWEJ. Po kilku tygodniach zgoda przychodzi i dowódca JW zaświadczenie wystawia i przesyła je do WKU. Teraz ruch należy do WKU, która powiadamia kandydata o zaświadczeniu i zaprasza go (wezwać nie może, gdyż wezwania za które zwraca się pieniądze, można wystawić wyłącznie w sprawach związanych z powszechnym obowiązkiem obrony). Kandydat w WKU składa wniosek o powołanie do służby wraz z niezbędnymi dokumentami, a WKU kieruje go na badania do Wojskowej Komisji Lekarskiej (akurat w radosnej twórczości trwa restrukturyzacja komisji lekarskich i w związku z tym w grudniu ograniczono przyjęcia) i do Wojskowej Pracowni Psychologicznej. Uzyskanie orzeczeń zajmuje sporo czasu. Ale gdy już są WKU może dokończyć kompletowanie teczki kandydata i przesłać teczkę do JW. W JW jest przygotowywany rozkaz personalny o powołaniu do służby oraz kontrakt. Gdy JW jest gotowa, poprzez WKU zaprasza kandydata na podpisanie kontraktu. Z kontraktem kandydat wraca do WKU, gdzie otrzymuje skierowanie do JW na dzień rozpoczęcia służby. Czyli w całym procesie powołania biorą udział następujące instytucije: WKU - podlega pod Inspektorat Wsparcia. JW-podległa pod Dowództwo Rodzaju Wojsk. Departament Kadr MON. Komisja lekarska i pracownia psychologiczna podległe, bodajże pod Inspektorat Służby Zdrowia. Kolejne kuriozum to fakt, że zgodnie z ustawą o powszechnym obowiązku obrony RP zawodowa służba wojskowa NIE JEST formą powszechnej służby wojskowej. Wg ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych JEST.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej