Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
176 postów 115 komentarzy

Ostatnie pożegnanie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie ma już wśród nas Rudolfa Jaworka. Odszedł do nieba. Atak choroby przyszedł nagle i był tak silny, że po dwóch tygodniach Rudolf Jaworek zmarł.Część jego pamięci.

 

 

 

                       PAMIĘCI RUDOLFA JAWORKA

 

 

    Nie ma już wśród nas Rudolfa Jaworka. Odszedł do nieba. Atak choroby przyszedł nagle i był tak silny, że po dwóch tygodniach Rudolf Jaworek zmarł. Przez te dwa tygodnie grono przyjaciół odwiedzało go wyglądając oznak poprawy stanu zdrowia. Szukaliśmy ich w spojrzeniu, mrugnięciu powiek, westchnieniu, uścisku dłoni. Po tygodniu lekarze stwierdzili, że nadzieje na odzyskanie mowy są znikome, pojawiła się gorączka. Oczy Rudolfa coraz rzadziej były otwarte.

 

    Sądzę, że Rudolf Jaworek odszedł bo zrozumiał, że utraciwszy mowę, władzę w rękach nie ma już zdolności porozumiewania się z otoczeniem, przekazywania ogromu swej wiedzy i przemyśleń ani też bawienia, rozweselania, pocieszania w chwilach trudnych. Rudolf Jaworek żył dotąd, dopóki miał kontakt i możliwość porozumiewania się ze światem.

 

    Kim był i jaki pozostanie w naszej pamięci? Poznałem go gdy jako wysoki, przystojny mężczyzna z psem zapukał do mojego biura poselskiego, które znajdowało się na trasie jego spaceru. Już przy poznaniu urzekł niskim, ciepłym głosem, pogodnym spojrzeniem, dobrocią i humorem, które z niego promieniowało. Przy bliższym poznaniu okazał się erudytą, człowiekiem o bardzo bogatym życiorysie – pochodził z Ziemi Cieszyńskiej, do Polski przeniósł się w latach 60-tych, sam siebie nazywał Zaolziakiem. Przy bliższym poznaniu okazał się wielkim patriotą, a jednocześnie głębokim w swych przemyśleniach politologiem, filozofem, a także działaczem społecznym.

 

    W ostatnich latach swego życia wpadł na pomysł utworzenia Klubu Inteligencji Polskiej jako środowiska, które w tych tragicznych dla Polski czasach – emigracji milionów Polaków, wyprzedaży majątku narodowego za bezcen, zatracania tożsamości i dumy narodowej przez wielu – podjęłoby się obowiązku naprawy państwa i narodu. Uznał, że trzeba szukać i zacząć od ukształtowania mądrej, przewidującej i skutecznej w działaniu elity intelektualnej. Wiedział i ostrzegał, że wrogowie wewnętrzni i zewnętrzni Polski dzielą i skłócają naród pieniądzem, intrygą, namawianiem do zaniechania. Dlatego uważał, że pierwszym krokiem naprawy Rzeczpospolitej powinna być mądra, ideowa, wrażliwa i skuteczna w działaniu inteligencja.

Klub Inteligencji Polskiej powstał a Rudolf Jaworek został wybrany jego honorowym prezesem.

 

    Rudolf Jaworek gorąco podkreślał rolę wiary i Kościoła Katolickiego w zachowaniu polskości a czynił to przyznając jednocześnie, że jest ewangelikiem.

 

    W naszych ostatnich rozmowach snuł plany wydania dzieła o początkach chrześcijaństwa i potrzebie nowego spojrzenia na miejsce i oddziaływanie religii na współczesne społeczeństwo. Nie zdążył.

 

    Żegnaj Rudolfie. Żegnamy cię my wszyscy, których obdarzyłeś przyjaźnią, dobrym gestem, rymowanym wierszykiem, który tak lubiłeś składać. Żegnaj Rudolfie i swoim optymizmem, pogodą i wiarą w ludzi wspomagaj nas z nieba.

 

 

 

                                                            

                                                                           Dariusz Grabowski

                                                                 Prezes Klubu Inteligencji Polskiej

                                                                 w imieniu władz i członków klubu         

 

Kilka dni temu na pasku w “Kworum”, mignęła informacja o śmierci Pana Rudolfa. Sądziłem nawet że to może pomyłka albo przedwczesny komunikat. Dopiero dzisiaj trafiłem na Pana słowa pożegnalne na stronie Klubu.

Jest mi niezmiernie przykro bo Pana Rudolfa znałem osobiście i bardzo sobie ceniłem tę znajomość. Nigdy nie zapomnę spotkania z Nim na wspólnej Wigilii u naszych przyjaciół w Warszawie jak również kilku spotkań w kawiarni gdzieś na skraju parku łazienkowskiego.Kilka razy byłem też na spotkaniu Klubu – jeszcze w starej siedzibie, gdzieś bliżej Wisły. Dla mnie był wielkim Patriotą. Będzie nam Go bardzo brakowało.

Niech Spoczywa w Pokoju.

Z Wyrazami Szacunku,

Marek M. Nadolski  (Ateny)

 

 

Szanowne Koleżanki i Koledzy!

W piątek 1 marca 2013 r. o godz. 14.00 pożegnamy naszego Kolegę,Założyciela i Honorowego
Prezesa Klubu Inteligencji Polskiej, śp. doc. dr Rudolfa Jaworka. Nabożeństwo
żałobne za duszę naszego Prezesa będzie odprawione w Kaplicy Halpertów na
Cmentarzu Ewangelicko - Augsburskim przy ul. Młynarskiej 54 w Warszawie.

Dariusz Grabowski- Prezes KIP
Marek Toczek, sekr. gen. KIP.

PRZECZYTAJ TAKŻE

KOMENTARZE

  • Wieczny Odpoczynek...
    Racz mu dac Panie...
  • @Klub IP
    RIP.

    Serdeczne wyrazy współczucia.
  • @
    Tyle jeszcze mieliśmy spraw do omówienia... Trudno pogodzić się z myślą, że nie przeczytamy już Jego przemyśleń, że nie będzie Go na naszych spotkaniach... Odszedł wspaniały Człowiek, wielki patriota.
    Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.
  • @Marek Toczek 22:00:03 @ KIP
    Odszedł wspaniały, prawy człowiek. Prawdziwy Polak, patriota.

    Pamiętam go zawsze uprzejmego, z klasą i z uśmiechem na ustach.
    Niestety, coraz więcej takich ludzi odchodzi do historii. Zostały na zawsze jego utwory, przemyślenia, proza i poezja.
    Będzie nam go wszystkim bardzo brak.

    Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie!
  • Wyrazy współczucia
    Znam go jedynie z tekstów.
    Mądrych i bezkompromisowych.
    Wielka szkoda, że nie będzie ich już więcej.
    Niech odpoczywa w pokoju.
  • @Jerzy Wawro 01:53:50
    Niech odpoczywa w spokoju. Dlaczego jest tak że różne śmieci ludzkie żyją a mądry człowiek odchodzi...
  • NIECH DOBRY BÓG MA GO W SWEJ OPIECE
    SPOCZYWAJ W POKOJU
  • @Klub IP & @All
    RIP
    :( odszedł kolejny bloger, na Nowym Ekranie znany jako Redi.
  • O czym Rudolf Jaworek zapewne wie:
    Autorstwa najbardziej genialnego Polaka (gdy żył uważany był za wybitnego uczonego i w USA i w ZSRR, który 8 raz składał wniosek o nadanie mu nagrody Nobla) księdza prof. KUL Włodzimierza Sedlaka z książki K. Dymela, "Tako rzecze Sedlak", KAW, Lublin 1990 r. i artykule: Czy życie jest Światłem ? w tygodniku Nieznany Świat nr 2 i3 /2005:
    • "Materia, podobnie jak energia jest nieśmiertelna. Toteż i ciało ludzkie nie ulega unicestwieniu, nie zmierza do zera egzystencji, bo nie może stać się energetycznym zerem, czyli niczym. Materia związków ciała ludzkiego ma w sobie potencjalną nieśmiertelność! (s. 126)
    • Powiadają, że mam umrzeć. Ale to nie koniec mojej egzystencji. To dalszy ciąg spirali. Mijam akustyczną strefę, staję się ponaddźwiękowym jestestwem. Przejście do tej strefy dokonuje się skokiem, zwanym śmiercią. Ale tam jest moje dalsze życie, rozwój, wzbogacenie świadomości. (s.128)
    • Życie jest falą elektromagnetyczną, która powstaje w środowisku przewodników białkowych. (NŚ)
    • Myśli potrafią istnieć po śmierci fizycznej człowieka i przechodzić do jego kolejnego wcielenia. (NŚ)
    • Badając życie zabijamy je jak szkolny anatom. Zabijamy elektromagnetyczny szew życia, dławimy kwantowe wołanie życia w naszych barbarzyńskich metodach analitycznych. Z oglądania trupa pragniemy poznać prawdę o życiu. (NŚ)
    • Światło raz jeden zostało złapane w potrzask organicznych reakcji chemicznych i daremnie się tam trzepoce od miliardów lat (…) przywykłe do wolności światło, czujące się najlepiej w nieograniczonej pustce zwanej próżnią, zostało skazane na utrzymanie stanu zwanego życiem. (NŚ)
    • Fotony stanowią podstawę życia, przy czym życie definiuje się tu jako zdolność do komunikacji, tworzenia oraz wykorzystywania podstaw informacyjnych. (ŃŚ)
    • Pole bioenergetyczne istot żywych jest fizycznym przejawem niefizycznych pól. (NŚ)
    • Umysły lękliwe nie dochodzą do niczego. One nie odkrywają nowych światów i nie staja w zawody z nieznanym. Lękliwe umysły uważają, że Bóg zakreślił człowiekowi granice poznania. A ja? Ja nie znam granicznych miedz, których nie mógłby przekraczać śmiertelny. Ja nie wiem, gdzie się kończą ludzkie możliwości i zaczyna boskie działanie… (s. 170)
    • Jeśli bioelektronika jest taka jak ja ją widzę, to stanowi absolutny przewrót w nauce. Tylko ja jedynie wiem, co to jest życie, co to jest śmierć, co to jest niezniszczalność materii, co to jest człowiek, co to jest szansa życia wiecznego… Boję się jedynie by moja wiedza nie okazała się tragiczna dla świata; sztuka zabijania zawsze była większa od sztuki leczenia. Lecz jeśli tym razem zwycięży rozsadek, to bioelektronika ze swoimi kwantowymi podstawami daje niesamowitą szansę zrozumienia życia i ratowania życia. (s.102)
    • Jeśli dawniej wiedzę przyrodniczą i religię stawiano na dwóch przeciwległych krańcach, to dziś krzyżują się one w gigantycznych promieniu ludzkiego poznania. Zaczynamy wreszcie pojmować, że między światem rzeczywistym, a niematerialnym jest nieskończona ilość przejść. (s. 71)
    • Każde dobro czynione przez człowieka nigdy nie ginie; ono wzrasta, dając sumę dobra świata ludzkiego… Ale i każda podłość prowadzi do wzrostu zła globalnego. (s.65)
    • Życie w całkowitym spokoju, bez jakichkolwiek przeszkód i trudności, oznaczałoby, nadzwyczaj szybką degenerację człowieka. Nasza inwencja eksploduje zazwyczaj w sytuacjach przegranych, a wysiłek jest najlepszym segregatorem na mędrców i idiotów; mędrzec łamie przeszkody, idiota łamie siebie… Człowiek z natury musi być czynny, twórczy, bez względu na to, czy posługuje się nową generacją komputerów, czy też obsiewa dziesięć akrów pola. (s.68)
    • Najpierw trzeba być myślącym, a potem uczonym. (s. 64)
    • Wielu uczonym wydaje się, że są u wrót nieomylności poznawczej, a są to tylko epizody, które tworzą niepotrzebny nikomu tuman informacji. Mityczny Olimp mózgów, geniusze dwuwymiarowego świata twierdzą, że innego świata nie ma. To należy do poezji i bajkopisarstwa. Ci uczeni są jak bębenki tybetańskie: cięgiem gadają bzdury, cięgiem eksplodują zawiścią, cięgiem wybijają ten sam rytm… (s.64)"


    Poznałem Rudolfa Jaworka około 20 lat temu w Czeskim Ośrodku Kultury na ul. Marszałkowskiej w Warszawie i utrzymywaliśmy kontakt do niedawna. Był człowiekiem o szerokich horyzontach myślowych, który nie miał w sobie strachu, co współgrało z jego samodzielnością myślenia i odważnymi publikacjami - poruszającymi tematy "tabu".
    Wielokrotnie zapraszał mnie na spotkania i dyskusje w Klubie Inteligencji Polskiej, który prowadził przez kilkanaście lat jako prezes, zanim został formalnie zarejestrowany rok temu jako Stowarzyszenie.
    Próbowałem go na ostatnich spotkaniach namawiać na niekonwencjonalne metody leczenia, ale nie chciał się ich podejmować, tak jakby pogodził się z odejściem...
    Stąd jakby na podsumowanie jeszcze dwie myśli ks. prof. w. Sedlaka:
    "• Kostucha przez stulecia miała przerażać, budzić grozę, mobilizować do wieczności. A przecież wielu ludzi głęboko wierzących, niekoniecznie mistyków, niemal z radością czeka na jej przyjście. Jest to najważniejsze przeżycie w ich historii ziemskiej, ostatni etap w drodze do Boga!.. To sytuacja rozbitka na wzburzonym oceanie; po rozpaczliwej walce z zimnem, głodem, pragnieniem, i morskimi drapieżnikami dopływa w końcu do zacisznego portu. Jaki więc sens dryfować dalej? (s. 21)
    • Spotkałem wielu ludzi , szczególnie na wsi, którzy w obliczu ostateczności swojej zachowali godność. Po prostu pytali: "Muszę ?"- a widząc potwierdzenie odpowiadali -- "Zgoda !" - i odchodzili spokojnie, bez szamotania, walki, szału. (s.21)"

    Pozdrawiam
  • Jeszcze morze atramentu miał wylać na papier...
    Panie Rudolfie, tak nie można, mieliśmy się spotkać, jak się tylko ociepli, gdzieś przy kawie i pogadać. Ciągle tylko przez telefon, internet...
    Przepraszam, to ciągle ja nie miałem czasu, żeby wysupłać choć godzinkę a teraz.... to już nie ma znaczenia.
    Mam jeszcze sporo tekstów nieopublikowanych na KWORUM, będzie Pan jeszcze długo z nami, mam wiele książek, niektóre jeszcze nie przeczytane..... będzie Pan długo jeszcze w moich myślach.

    Znaliśmy się od 10 lat, pamiętam Pańskie wizyty w biurze na Dobrej i niekończące się dyskusje na temat polskiej przyszłości.
    Wiele się nauczyłem od Pana. Dziękuję za wszystko...

    Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie...
    Niech odpoczywa w pokoju
  • Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie!
    Jeszcze niedawno ś.p. Rudolf Jaworek zaszczycał nas swoją obecnością na spotkaniach Klubu Inteligencji Polskiej, którego przez lata był pierwszym Prezesem, a następnie Prezesem honorowym. Zabierał głos w sprawach najważniejszych w sposób delikatny i uprzejmy, dbając o to aby nikogo nie urazić, ale jednocześnie określał swoje stanowisko jednoznacznie. Wiele osób - i ja także - czekało na jego zdanie, gdyż było ono nacechowane znajomością rzeczy, szacunkiem dla rozmówców i życiowym optymizmem. Wiele jego inicjatyw, jak sądzę, będzie kontynuowanych - a szczególnie te najcenniejsze łączące patriotyzm z tolerancją i szacunkiem dla chrześcijan innych wyznań i innych narodowości.
    Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie!
  • Żegnamy Cię Panie Profesorze
    RUDOLF JAWOREK, syn Ludwika Jaworka i Heleny z d. Buchta, ur. 9.04.1926 r. w Łyżbicach (dziś część miasta Trzyniec w Kraju Morawsko-Śląskim), zm. 16.02.2013 r. w Warszawie. Wychowywał się w otoczeniu patriotycznej społeczności polskiej na Zaolziu, czyli tzw. Śląsku Cieszyńskim. Jednak bardzo chciał wrócić do Polski.

    W latach 1956-1957 ubiegłego wieku przybył do Polski przez zieloną granicę na Halę Gąsienicową. Jako miejsce studiowania wybrał Poznań, gdzie ukończył ekonomię na tamtejszym Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Z tamtych czasów wspominał często Profesora Edwarda Taylora, przedstawiciela neoklasycznej szkoły ekonomii i twórcy tzw. poznańskiej szkoły ekonomicznej .
    Z Halą Gąsienicową oraz z grupą przyjaciół-narciarzy, którzy regularnie na Halę przyjeżdżali był związany przez kilkadziesiąt lat. Był bardzo popularny w środowisku zakopiańskim i przyjaźnił się z wieloma góralami. W latach 60-tych założył nieformalny Klub Przyjaciół Hali Gąsienicowej i był współorganizatorem wielu dorocznych spotkań. Na temat nart i Hali Gąsienicowej napisał kilka wspomnień. W jednym z nich z 2009 r. wymienia najbliższych i zaprzyjaźnionych „Halowiczów”, z którymi utrzymywał całe życie bliskie kontakty. W tych latach stał się też bardzo popularny w środowisku młodzieży warszawskiej i jak w „Życiu Warszawy” była fotografia z basenu Legii to bardzo często Rudolf był na niej. Jak wspominają niektórzy koledzy funkcjonujący wówczas ustrój polityczny kontestował m.in. poprzez noszenie kolorowych skarpetek uważanych za wynalazek wrogiego systemowo imperializmu...
    Pracował w Instytucie Przemysłu Drobnego i Usług, a następnie w Instytucie Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego. W latach 70-tych spędził cztery lata w Północnej Nigerii prowadząc w ramach Uniwersytetu Ahmadu Bello badania nad możliwością rozwoju gospodarczego terenów leżących na południe od Sahary. Był to czas, kiedy szczególnie cieszył się z obcowania z piękną przyrodą.

    Z Instytutu Koniunktur i Cen, pod koniec lat 90-tych odszedł na wcześniejszą emeryturę, aby zająć się działalnością społeczną i pisaniem książek o tematyce przyrodniczej, historyczno-politycznej, a także wierszy w zabawny, ale często i cyniczny sposób opisujący otaczającą nas rzeczywistość. Wykazywał przy tym niesamowity zmysł obserwacyjny i wrażliwość na krzywdę ludzi i zwierząt. W tym czasie, czasie częstych spacerów po Agrykoli, towarzyszył mu zawsze jakiś wierny pies, którego zazwyczaj rozpieszczał i karmił lepiej od siebie.

    Był bardzo zaangażowany społecznie, co przejawiało się tym, że pełnił funkcje prezesa w licznych organizacjach pozarządowych, a niektórych z nich był założycielem. Był m.in. Prezesem Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt, Towarzystwa Fauna, Towarzystwa Polsko-Slowacko-Czeskiego, a także Przewodniczącym Klubu Inteligencji Polskiej przy Społecznej Fundacji Narodu Polskiego.

    Był człowiekiem bardzo pogodnym i przyjaźnie nastawionym do otaczającego go świata. Patriotyzm i przywiązanie do Ojczyzny stawiał zawsze na pierwszym miejscu. Choć nie krył swych wyraźnie prawicowych poglądów, nigdy nie skreślał przyjaciół o poglądach przeciwnych. Szczególnie w ostatnim okresie był bardzo krytyczny wobec poczynań obecnej władzy. Zawsze był antyliberałem, szczególnie wyczulonym na niesprawiedliwość społeczną, więc gdyby nie to, że był konserwatystą to byłby socjalistą – o tym właśnie traktowały jego ostatnie publikacje.

    Żył skromnie, przywiązując najwięcej uwagi do książek. Z wielkim entuzjazmem – mimo podeszłego wieku – odkrywał kopalnię wiedzy w Internecie, który zapewniał mu kontakt nie tylko z informacjami, których poszukiwał do swoich książek, ale również z przyjaciółmi i czytelnikami jego społeczno-politycznych komentarzy na różnych portalach internetowych.

    Podobał mu się zestaw następujących zasad odnoszących się do sposobu na życie:
    1) Oczyść serce z nienawiści,
    2) Uwolnij głowę od kłopotów,
    3) Zyj nieskomplikowanie,
    4) Oferuj dużo,
    5) Nie oczekuj zbyt wiele.
    I według tych zasad funkcjonował do końca swoich dni.

    2 maja 2012, po swoich 86 urodzinach spędzonych w gronie przyjaciół rozesłał e-mailem wierszyk, w którym napisał:
    „ (...) Dziękuję Wam przyjaciele!
    Przez was mam radości wiele.
    Dziękuję, w mych dniach starości
    Za ten ogrom życzliwości!”

    Grono przyjaciół

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej