Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
176 postów 115 komentarzy

Biskup Polowy mija się z prawdą.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ci pierwsi odeszli od Boga i nie mieli w sercu Boga, zaś ci drudzy walczyli z narzuconym reżimem komunistycznym i okupantami radzieckimi o wolną i niepodległą Polskę.

Szanowna Redakcjo

 Przepraszam, że zawracam  głowę, ale poczułem potrzebę podzielenia się swoim odczuciem w związku z publiczną wypowiedzią  księdza  Biskupa Polowego, na temat Żołnierzy Wyklętych. Uważam, że zawsze i wszystkich, a w tym i Biskupa Polowego obowiązuje prawda historyczna. Jednak, gdy dzisiaj rano włączyłem radio, to około 8.30 rano usłyszałem, jak znany dostojnik kościoła katolickiego przedstawiał fakty, odbiegające od prawdy, ale  według zasady, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Zabolało mnie to, bowiem uważam, że duchowny powinien zachować umiar i wstrzemięźliwość w ocenach lat, w których nie żył i jeżeli nie posiada wiarygodnych informacji, to nie powinien poprzez swoją wypowiedź, tworzyć historii dla potrzeb obecnej władzy.

Dane mi było być obecnym w tamtym czasie i osobiście przeżywałem te wydarzenia. Biskup Polowy w związku z uroczystymi obchodami związanymi z uhonorowaniem żołnierzy wyklętych,mówiąc o wojnie domowej w latach 1944-1956 zauważył, że Polak  strzelał do Polaka, ponieważ ,cytuje"Ci pierwsi  odeszli od Boga i nie mieli w sercu Boga, zaś ci drudzy walczyli z narzuconym reżimem komunistycznym i okupantami radzieckimi o wolną i niepodległą Polskę.

Uroczystości te trwać będą do 5 marca, a patronują im 'Ordynariat Polowy . Urząd do spraw  Kombatantów i Stowarzyszenie "Wolność i Niezawisłość”.Tą wypowiedzią jestem zbulwersowany.

. Chciałbym przypomnieć Biskupowi Polowemu, że zdecydowana większość oficerów i żołnierzy służby zasadniczej, którzy pełnili służbę  wojskową  w latach 1944-1956 miała  Boga w sercu. Do 1950 r żołnierze zgodnie z regulaminem i porządkiem dnia  odmawiali  modlitwę i chodzili w niedzielę  do kościoła .Pododdziały w szyku zwartym  z orkiestrą  i oficerami -dowódcami pododdziałów na czele maszerowały do kościoła garnizonowego, a po mszy wracały do koszar Na zbiórce przed  modlitwą i przed wyjściem do  kościoła była komenda "Kto nie życzy  się modlić  lub iść do kościoła -wystąp".

". Z mojej praktyki ,jak pamiętam ,jako podchorąży ,a później od 1946 r oficer, dowódca były tylko pojedyncze przypadki  odmowy uczestniczenia w modlitwie lub pójściu do kościoła. Z mojej wiedzy i doświadczenia wynika ,że większość z nas  żołnierzy WP wierzyła w Boga  i miała go w sercu, a że strzelaliśmy do siebie ,bo na terenach  wschodniej Polski  toczyła się wojna domowa.

To nie przez nas żołnierzy została ona zorganizowana, a w której  ja  też uczestniczyłem ze swoimi podwładnymi, z czego dwóch  zginęło  ( kpr Czerwinski i szer.Krysiak). Zginęli w zasadzce w dniu 5 lipca  1946 r w m Łosice w powiecie Siedleckim.  Byli żołnierzami zasadniczej służby wojskowej, nie byli ochotnikami, ale zostali powołani do WP w 1945r i wykonywali na rozkaz zadanie służbowe. Nie tylko oni strzelali , ale strzelali również do nich ich rówieśnicy, którzy wg Księdza Biskupa  z  Bogiem w sercu.

Trzeba było widzieć  rozpaczających rodziców na pogrzebie w Siedcach.  Ja,jako ich przełożony wraz  rodzicami płakaliśmy nad tą  bratobójczą tragedią. A takich ,jak wiemy  po obu stronach było wiele tysięcy.  Jest nieprawdą ,że my żołnierze nie mieliśmy Boga w sercu i dlatego strzelaliśmy do swoich rówieśników, przeważnie tak jak my synów chłopskich. Chciałbym jeszcze dodać, że większość  duchowieństwa w tamtym czasie była przeciwna walkom bratobójczym i otwarcie mówiłaś o tym. To może dlatego jeszcze żyję, bowiem  kiedy  w czerwcu przebywałem  wraz  z plutonem w gminie  Sarnaki w powiecie Siedlce ,to proboszcz tej parafii z ambony  apelował do parafian ,aby żadnemu żołnierzowi nie stała się krzywda. I tak się stało. Wróciliśmy do swojego   garnizonu  w   cali i zdrowi. A wiedziałem, że  6 km od  Sarnak w lasach  lipskich stacjonowała   6 Brygada Wileńska  AK  pod  dowództwem  płk." Młota'. Polska wojna domowa   dla nas   żołnierzy 14 Dywizji Piechoty  WP zakończyła się na szczęście w 1947. Późniejsze lata to sprawa  żołnierzy  KBW i  Służby  Bezpieczeństwa.

Dlatego  podział  uczestników tej niechcianej wojny według kryteriów  Księdza  Biskupa Polowego jest dla mnie  i żołnierzy WP krzywdzący i się z nim nie zgadzam.

 

Płk Stanisław Wolski

 

KOMENTARZE

  • ku chwale Ojczyzny
    Prawda, kto jak kto, ale Biskup Polowy jak i każdy żołnierz czy to rezerwy, czynny czy jakakolwiek osoba mająca styczność z wojskiem powinna wiedzieć, że wykonujący rozkazy to nie to samo co je wydający - zresztą tak na marginesie, wcale nie dziwi mnie podział na dobrych i złych, dobrzy to ci, którzy nas popierając, źli cała reszta - jaki orator taki styl.

    Pozdrawiam
  • Autor
    I co pan zrobił jako ten, który miał Boga w sercu, aby nie zabijać swoich braci Polaków? Czy uważa pan, że postępował w zgodzie ze swoim sumieniem i wiarą w Boga zabijając rodaków? Jaka to wojna toczyła się wtedy na ziemiach polskich skoro zakończyła się ona w roku 1945? Kto walczył z kim i o co walczono? Pan może się nie zgadzać z wypowiedzią biskupa, ale taka była prawda. Mógł pan zwolnić się z wojska i żyć normalnie jak zwykły obywatel ciężko pracując na swój chleb, ale miałby pan spokojne sumienie. Czy ma pan spokojne sumienie, czy pan w ogóle posiada sumienie? Teraz jest pan w stopniu płk i ma pewnie wysoką emeryturkę, a co mają mówić ci, którym odebrano życie lub zdrowie za prawdziwą walkę o wolną i niepodległą Polskę. I pan ma jeszcze coś do powiedzenia?
  • Autor
    Mieli takiego samego Boga w sercu jak ZOMOwcy strzelający do górników w kopalni Wójek, mieli takiego samego Boga w sercu jak ta banda zdemoralizowanych gnoi którzy na Krakowskim Przedmiesciu przypalała papierosami modlące sie kobiety pod Krzyżem Smoleńskim. Tez byli ochrzszczeni, też wielu z nich chodziło i może nadal chodzi do koscioła..Na tym polega tragedia Polski i Polaków pod zarządem chazarobolszewicko-kremlowskim którego dświadczamy dziś znowu..
    OK, chłopak wyrwany ze wsi i wcielony do KBW nie koniecznie wiedział z kim walczy i o co walczy...niejednokrotnie nie miał wyjscia bo by go najnormalniej siepacze Morela czy Szechtera wypatroszyli. Ale taki MF Rakowski który wtedy był dowódcą jednostki KBW która mordowała AKwców, wiedział bardzo dobrze kogo morduje i po co morduje! Ci Żołnierze Niezłomni nie walczyli dlatego że tak chcieli, ale dlatego że nie mieli wyjścia!! Po prostu ci którzy nie chwycili znowu za broń, byli podstepnie aresztowani i zmuszani do kolaboracji a ci którzy się na to nie godzili, po prostu mordowani bez jakichkolwiek sądów!
    Mój ojciec był żołnierzem AK w oddziałach Ponurego..W 1944 na jesieni został aresztowany przez Gestapo w wyniku denuncjacji żony pewnego przedwojennego KPPowca którego Niemcy trzymali w Oświęcimu..Po aresztowaniu, osadzono go w Gross Rosen skąd poprzez Czechy udało mu sie wrócic do Polski po zakończonej wojnie. Po powrocie do domu, nigdzie nie należał, nigdzie sie nie udzielał, leczył sie z gruźlicy płuc nabytej w obozie..Na poczatku wszystko było OK, zdążył się ożenić i jako tako żyć aż do ucieczki Mikołajczyka do Londynu. Po tym zdarzeniu zaczeły się naloty UB na wioski i miasteczka gdzie przeprowadzano aresztowania kazdego kto sie im pod rekę zaplątał. W całym tym procederze UBowcom pomagali miejscowi złodzieje kur okresu wojny pospolici przestepcy tacy jak ojciec Millerowego ministra spraw wewnetrznych Janika którzy UBowców wspierali informacjami, denuncjacjami..Pamietam tych szubrawców, półanalfabetów takich jak Biskup, Szczygieł, Lesiowski..Wiekszośc z nich wyjechała po okresie stalinowskim do Warszawy i tam robili dalsze kariery często pod zmienionymi nazwiskami. Byli to Polacy z krwi i kości, katolicy którzy być może chodzili do kościoła , ale byli tez szubrawcami i pospolitymi przestepcami których waadza ludowa przytuliła a ich dzieci dziś stanowią elyte naszego umęczonego kraju! Wracając do mojego ojca, bez jakiegokoliwek powodu aresztował go patrol UB pod dowództwem oficera Żyda i osadzili go na Zamkowej w Kielcach, jednej z najbardziej ponurych UBeckich katowni w Polsce..Tam trzymano go dwa lata w atmosferze rozwałki w każdej chwili..Po dwóch latach UBeckiej katowni, wrócił do domu skrajnie wyczerpany .Nigdy nie znałem ojca zdrowego, pamietam tylko te słoje pigułek które łykał..W konsekwencji przedwczesnie zmarł zgorzkniały, zniszczony fizycznie i psychicznie przez żydowskich okupantów i najwieksze szumowiny które dziś stanowią trzon obecnej POstUbeckiej rzeczywistości Polski!
  • @antysowiet 03:43:04
    Część pamięci pańskiego ojca, pokój Jego duszy.
    Ma Pan rację, ci talmudowi oprawcy doprowadzali do bratobójczej walki, po to ich Stalin wysłał do Polski, są do dzisiaj pod znanymi nowymi nazwiskami, a jak długo będą, tak długo Polska nie będzie wolna, ofiary walki o Polskę, jak Pana ojciec, nie zaznają spokoju. Ja mam dalszych krewnych w Katyniu i pod Monte Casino, gdzie miałem okazję oddać im należną cześć, a naszego Prezydenta za chęć złożenia hołdu ofiarom Stalina, zamordowano. Polacy muszą się w końcu obudzić, czasu już brakuje, inaczej nigdy się nie wyzwolimy.
    Pzdr
  • mnie ciekawi,
    czy Pan płk Stanisław Wolski w tamtym czasie wiedział, że walczy z Polakami, którzy nie uznają narzuconej siłą władzy? Jeżeli wiedział z kim i czemu walczy, to nie miał Boga w sercu, bo nie walczył o Ojczyznę -Polskę, a dla sowietów pod dyktando koszernych dowódców, powinien skierować do nich lufę, przyłączyć się do oddziałów polskich.
    Ciekawe czy autor tekstu się ustosunkuje, co wtedy czuł i jak motywował strzelania do rodaków.
  • @FanDaVinci 00:05:29
    W naszym kraju, jak to zwykle bywa rządzący usiłują nas przekonywać do swojej własnej strony medalu. Przed laty, propaganda wmawiała ludziom potrzebę likwidacji podziemia przez KBW i MO, a poległych funkcjonariuszy uważano za bohaterów, a dziś role odwróciły się. Bohaterowie stali się prawcami, a ich ofiary bohaterami. A wszyscy oni polegli, wierząc w słuszność swoich dzialań, dlatego pozostali przy życiu powinni dać prawdę żyjącym, bowiem w żadnej wojnie domowej nie ma sprawiedliwości. Nie przywrócimy życia poległym w walce po obydwoch stronach oraz bestialsko pomordowanym w więzieniach, ale zróbmy uczciwy rachunek sumienia, rozliczmy winnych, a jednocześnie nie dopuścmy do rodzenia się nienawiści i nowego podziału naszego narodu, przez ludzi wrogich polskiej racji stanu, którzy najczęściej chcą tylko upiec na tym ogniu własne pieczenie. Ta nienawiść przelewająca się przez internetowe strony doprowadzi nasz naród do kolejnego nieszczęścia.Nie bierzmy przykładu ze wschodniego sąsiada.
  • @Michał Podobin 10:09:07
    nie dopuścmy do rodzenia się nienawiści..."

    nienawiść rodzi zakłamanie historii, podstawą sprawiedliwego osądu jest racja stanu, Ojczyzna najważniejsza. Weźmy np. taką Rosję z jej Stalinem i Putinem, sprawują swoje rządy przez zamordyzm swojego narodu, ale jednego nie można im odmówić, dbają o interes swojej ojczyzny, pomijam kto na tym korzysta, ale jeszcze nie słyszałem, by np. Niemcy, Francja czy inna Anglia, czego o polskim obecnym rządzie powiedzieć nie można, tak praktycznie jest od 45 roku, każdy kto to widzi i próbuje z tym walczyć, zawsze jest okrzyknięty wrogiem i wichrzycielem, tak też było z Żołnierzami wyklętymi, nie ma tu symetrii, że jedni i drudzy to bohaterowie, można być bohaterem walcząc po stronie zaborcy i oprawcy ?????
  • @Michał Podobin 10:09:07
    W Afryce jest pewne plemię, latają z dzidami, mają kolczyki i mieszkają w szałasach, są jak na Afrykańczyka przystało czarni, a uważają się za Polaków !!!!
    Jak to możliwe??? ano jest, za czasów napoleońskich, Napoleon wysłał oddział żołnierzy, by stłumił niesfornych i nieposłusznych "dzikusów" do posłuszeństwa i poddaństwa, tak się złożyło, że ten oddział żołniży byli Polakami służącymi w armii napoleońskiej. Po dotarciu na miejsce, zrozumieli, że ci tubylcy walczą, tak jak oni, o swoją wolność i niepodległość, dotarło do nich, że nie mogą walczyć w złej sprawie, odmówili Napoleonowi służbę !!! oczywiście zostali tam, stanęli po stronie tubylców, walcząc po ich stronie. Konsekwencją tego było, że zostali przyjęci do plemiennej wspólnoty, założyli tam rodziny, obecnie jest tak sporo potomków dawnych polskich żołnierzy i co ciekawe, plemię jest z tego dumne!
    Był w TVP swojego czasu reportaż ze spotkania z potomkami żołnierzy napoleońskich w Afryce.
  • @Adam syn Brunona 22:55:20
    Do autora " Mnie ciekawi"
    Szanowny Panie.
    Pyta Pan " czy wiedziałem ,że strzelam do Polaków”, odpowiadam, że po pierwsze, jako dowódca plutonu łączności w 35 Samodzielnej Kompanii Łączności 14 Dywizji Piechoty organizowałem i zabezpieczałem łączność i bezpośrednio udziału w walkach z tzw." reakcyjnym podziemiem” nie brałem, a po drugie będąc powołany do WP w czerwcu 1945 r, nie wiedziałem, że żołnierze WP będą musieli strzelać do swoich rówieśników.
    Oświadczam, że 8 maja 1945 r zostałem wyzwolony z obozu pracy w Shonau ( dzisiaj Szaniawa w pow. Złotoryja ), przez Armię Radziecką. Po powrocie do domu do Sosnowca, gdzie przebywałem do 23 czerwca 1945 r nie słyszałem, aby Polak strzelał do Polaka. Nikt nie mówił o takich rzeczach. Wszyscy pracowali , chodzili do szkół i cieszyli się wolnością po latach okupacji niemieckiej. Nikt z moich kolegów szkolnych ani kuzynów nie poszedł walczyć z nową władzą, a nawet mało kto wiedział, że na terenach wschodniej Polski toczy się już od jesieni 1944 r mała wojna domowa. W gazetach, tak jak dzisiaj prawdy nie pisano.
    Skąd ,ja po 4 letniej nieobecności w kraju, miałem wiedzieć, co się dzieje na wschodnich rubieżach RP. Moja 14 DP zorganizowana na Pomorzu w 1945 r , aż do późnej jesieni brała udział w akcji żniwnej i wykopkach w powiecie Ostróda. Taka metoda wykorzystywania wojska była stosowana jeszcze w następnych dziesięcioleciach. Dopiero na wiosnę 1946 r nasza dywizja została skierowana na tereny wschodniej Polski .m.in do garnizonów Siedlce, Biała Podlaska. Włodawa , czyli na tereny ,gdzie tzw. podziemie poakowskie prowadziło walkę zbrojną z nowa władzą. Gdyby nie ta sytuacja ,to dalej bylibyśmy w Bydgoszczy i okolicach ,a nie Siedlcach. Nie musielibyśmy ,zamiast się szkolić, " uganiać " za 'Leśnymi", Właśnie wówczas w drodze do polowego sztabu 14 DP przydzielony mi samochód ze sprzętem łączności został z zasadzki ostrzelany przy wjeździe do Łosić przez zgrupowanie płk. Młota , w wyniku którego zginęli na miejscu dwaj moi podwładni ,zaś dwaj ranni. Samochód został splądrowany ,a następnie podpalony
    Dlaczego nie strzelałem do swoich dowódców, jak pisze autor , koszernych. Otóż informuje uprzejmie, że moim dowódcą w tym czasie był mjr. Kazimierz Żórniak, przedwojenny oficer z dywizji wileńskiej. Oficerów pochodzenia żydowskiego było kilku, z którymi łączyły nas koleżeńskie stosunki( byli również dowódcami plutonów). Rzeczywiście, oni szczególnie obawiali się i byli mocno wystraszeni, bo w wypadku ich zatrzymania przez żołnierzy podziemia ,bez ceregieli byli rozstrzeliwani na miejscu, mimo że nie byli oficerami politycznymi ,których również spotykał podobny los. Takie to były czasy. A na zakończenie dodam, że ojciec naszego Prezydenta , Zygmunt Leon Komorowski ,jak podaje w wikopedii ,był oficerem 12 pułku piechoty 4DP 1 Armii WP i jako podporucznik zakończyl wojnę w szeregach tzw. Ludowego WP . Zapewne nie strzelał do swoich "koszernych" czy "rosyjskich" dowódcow, jak chciałby autor.
    Ubolewam, że Polak do Polaka musiał strzelać, ale ja osobiście nie strzelałem, bo 'łącznościowcy" mieli inne zadania.
    Pozdrawiam płk.Stanisław Wolski
  • @FanDaVinci 10:53:47
    Czy naprawdę było to w Afryce? Bo mnie się wydaje, że sprawa dotyczy Haiti.
  • @FanDaVinci 10:53:16
    Niestety brakuje nam myślenia o Polsce.Zarówno w XVIII wieku jak i obecnie, elity władzy myślą o swoich intertesach. Tak było i tak jest.Dlatego Rosja jest mocarstwem w którym ludzie żyjący nawet w biedzieutożsamaia się z tą wielkomocarstwowościąi uważa, że Polska powinna być częśćia składową Wielkiej Rosji.
  • @nana 16:27:30
    Od Piotra Wielkiego nie możemy wyzwolić się od tego „przyjaznego uścisku”. Powstała ogromna literatura na temat stosunków polsko-rosyjskich i trudno w krótkiej wypowiedzi odnieść się do wszystkich powyższych ocen.
    Rozbiory i powstania narodowe. Oznaką wielkiej przyjaźni Rosjan jest Cytadela Warszawska. Rok 1920, 17 września 1939, wywózka Polaków na Syberię 1940-41r, Katyń 1940, Lenino 1943, Powstanie Warszawskie 1944r, stalinowskie bestialstwo wobec polskich patriotów 1949-56 r, grabież majątku z Ziem Zachodnich po II WŚ, „wymiana handlowa” w latach 1945-1989 , Pobyt wojsk radzieckich w latach 1945-91, Smoleńsk 2010 r, to tylko wycinki tej przyjaźni.
    Prawdą jest, że często pomagaliśmy Rosjanom w prowadzeniu tej nienawistnej wobec nas polityki.
    Oznaką przyjaźni jest ustanowienie święta państwowego w Rosji, jako przypominania naszych wzajemnych relacji.
    Mocarstwowość Rosji to efekt podbojów, w tym również terytorium naszego kraju. Przyczyny są znane. To na inny temat.
    Zachowajmy poprawne stosunki, nie liczmy na pomoc.
  • @Klub IP 15:28:32
    czytałem o Haiti, ale skąd by tam się wziął Napoleon?
    tu jest wzmianka, chodzi o RPA
    http://www.gazetadobryznak.pl/index.php?art=807
  • @FanDaVinci 18:42:23
    Na przełomie XVIII i XIX wieku na Haiti wybuchło powstanie czarnej ludności. Napoleon Bonaparte wysłał 3 półbrygady polskich żołnierzy z Legionów Polskich, aby stłumić rewoltę w najbogatszej francuskiej kolonii. Około 4000 z 5200 legionistów zginęło na wyspie zabitych przez żółtą febrę lub inne tropikalne choroby oraz przez zdobywających przewagę byłych niewolników dowodzonych przez wyzwoleńca Toussainta L’Ouverture. Tylko około 800 z nich powróciło do Francji lub zaciągnęło się do brytyjskiej armii kolonialnej. Niektórzy zostali piratami na Morzu Karaibskim. Wielu legionistów przeszło na stronę „czarnego generała” nie mogąc odnaleźć się w znienawidzonej roli zaborców. Czterystu legionistów osiadło na południu wyspy. Do dziś w górskich wioskach: Cazale, La Valee de Jackmel, Fond des Blancs, Port Salut i St. Jean du Sud żyją ich ciemnoskórzy potomkowie noszący przekręcone polskie nazwiska i odznaczający się pewnymi europejskimi cechami wyglądu[9].

    Innym polskim akcentem było obwołanie królem Faustina Wirkusa, żołnierza wojsk amerykańskich okupujących Haiti na początku XX wieku. Ten syn polskiego górnika był wyznaczony przez Amerykanów do rozstrzygania lokalnych sporów. Kiedy odkrył, że część tubylców jest pochodzenia polskiego i ogłosił, że również jest Polakiem uznano, że zstąpił do nich zbawiciel. Haitańczycy uznali również za znak to, że jeden z lokalnych władców nosił to samo imię co Wirkus[10][11].
    Wikipedia http://pl.wikipedia.org/wiki/Haiti#Polacy_na_Haiti
  • @Michał Podobin 19:36:30
    ci co ich oglądałem w TVP, nie walczyli z czarnoskórymi niepokornymi, ale mieli od razu przejść na ich stronę, nikt nie wrócił do Napoleona w obawie rozstrzelania za dezercję, nie pamiętam ilu ich było i jakim regionie Afryki. Dowodzi to tylko jednego, Polacy zawsze mieli poczucie walki o wolność, walczyli na całym świecie, a nie wyzwolili swojej Ojczyzny Polski, która nadal jest pod okupacją, a widząc, jak inne narody powstają przeciw wyzyskiwaczom, a Polacy gnuśnieją przed TVN-em, tego nie można pojąć.
    Pzdr
  • @FanDaVinci 00:42:42
    W Afryce wkrótce będą nasi żołnierze. Nie wiem w jakim celu. Kogo i przed kim mają bronić? I tym razem podobnie jak na początku XIX wieku, wyjadą na zapotrzebowanie władców z Francji. A czy zostaną w Afryce, to zobaczymy.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

więcej