Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
176 postów 115 komentarzy

ŻYDZI BYLI SAMI SOBIE WINNI?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Tak się dziwnie składa, że w mediach obowiązuje jednostronne widzenie okupacyjnych lat i postawy obywateli polskich różnej narodowości

Tylko w propagandzie i systemie pełnej zależności można mówić o jednej stronie medalu.Tak się działo przez kilkadziesiąt lat od zakończenia II wojny światowej i niestety obecnie czynione próby odkłamania pewnych faktów, spotyka się z niezrozumiałą reakcją. W przededniu kolejnej rocznicy zbrojnego wystąpienia w warszawskim getcie, historycy przedstawiają odsłonięte szczegóły okupacyjnej rzeczywistości.

Tak się dziwnie składa, że w mediach obowiązuje jednostronne widzenie okupacyjnych lat i postawy obywateli polskich różnej narodowości. Trwają przygotowania do jednej rocznicy, a jednocześnie zapomina się o tej dotyczącej martyrologii narodu polskiego.

Profesor Krzysztof Jasiewicz  wypowiada swoje badania i oceny zachowania części Żydów na obszarze II RP. Artykuł ukazał się w tygodniku Focus historia exstra. Sądzę, że inni, których nie stać na kupno tej gazety, również powinni zapoznać się z tymi poglądami.

TP

Skala niemieckiejzbrodnibyła możliwa nie dzięki temu, »co się działo na obrzeżach Zagłady«, lecz tylko dzięki aktywnemu udziałowi Żydów w procesie mordowania swojego narodu. Tu kłania się bierność powszechna samych Żydów i postawy Judenratów, okrutne żydów policje w gettach” -mówi prof. Krzysztof Jasiewicz

 

Focus Historia/ FH /  Jak wyjaśnić fakt, że Polskie Państwo Podziemne, istniejące przecież prawie od początku okupacji, praktycz­nie wyłączyło się ze sprawowania swojej funkcji wobec części obywateli - polskich Żydów? Szczególnie kiedy Żydzi zostali fizycznie oddzieleni przez okupantów hi­tlerowskich od reszty obywateli polskich.

prof. Krzysztof Jasiewicz,

pracuje w Insty­tucie Studiów Politycznych PAN, autor książek „Pierwsi po diable: elity sowieckie w okupowanej Polsce 1939-1941” i „Rzeczywistość sowiecka 1939-1941 w świadectwach polskich Żydów’

 

 Krzysztof Jasiewicz  / KJ/Nie zgadzam się z twierdze­niem, że ten problem umknął z pola widzenia władz konspiracyjnych. Wystarczy przypomnieć Żegotę, jedyną taką  organizację w okupowanej Europie, która była agendą PPP, i różne inne starania. Od misji Karskiego po wystąpienie prezydenta Raczkiewicza do Piusa XII (3 stycznia 1943 r.). „Ojcze Święty! - pisał wtedy prezydent o sytuacji w Polsce. - Prawa boskie sponie­wierane, godność ludzka zdeptana, setki tysięcy pomordowanych”. A dalej wprost Raczkiewicz apeluje, by „w imię zasad chrześcijańskich [wystosować protest do władz niemieckich] przeciw poniewieraniu i  mordowaniu Żydów”.

 Także Kościół w Polsce w osobie arcybi­skupa Sapiehy upominał się o Żydów, zwra­cając się do hr. Ronikiera, prezesa legalnie działającej Rady Głównej Opiekuńczej ze  słowami: „Konieczna jest interwencja w sprawie żydów, którzy przyjęli katolicyzm i według nauki  Kościoła św. należą do jednej z nami wspólnoty wiernych”. Problem represji także wobec Żydów, poruszał Sapieha w rozmowach z władzami niemieckimi. Gdyby jednak ktoś zauważył, że chodzi tylko o Żydów nawróconych, to przypomnijmy, że, społeczeństwo polskie, podobnie jak wszystkie inne  europejskie, było podzielone i od wieków obowiązywała zasada, iż każda  konfesja dba o swoich wiernych. Według tej zasady  funkcjonowała sfera dobroczynności i inne typy wsparcia (fundacje,przytułki itd.)

A już - ku przypomnieniu - nie słyszałem, by za Polakami w sowieckiej strefie okupa­cyjnej (1939-1941) na Kresach Wschodnich wstawił się choć jeden rabin. A działy się tam straszne rzeczy. Niestety przy licznym udzia­le Żydów, co miało w okresie późniejszym wpływ na akcję ratowania tego narodu, bo wieść o postawach naszych Żydów i ich nie- godziwościach rozlała się szeroko po całym kraju, gdy Niemcy w 1941 r. odbili Sowietom zagrabione polskie ziemie.

W narracji żydowskiej pojawia się mnó­stwo hipokryzji, bo niektórzy Żydzi usiłowa­li ratować się, przechodząc na katolicyzm, sądząc, że Kościół nie powinien wnikać w szczerość nawrócenia, lecz dawać im jedy­nie stosowny glejt na przeżycie. Tymczasem ludzie wierzący, a zwłaszcza hierarchowie nie mogą robić szopki z wiary, chociaż prze­cież tysiące Żydów skorzystało z fałszywych metryk chrztu wydawanych przez polskich duchownych. Chciałbym też zauważyć, że sami Żydzi, bardzo wpływowi w niektórych państwach, prawie nic dla swoich współbra­ci nie robili, biernie przyglądając się ich za­gładzie i zapewne kalkulując, co by na tym można było ugrać.

Jest jeszcze jeden motyw w różnych wy­powiedziach i publikacjach żydowskich. Za­wsze wszystko, co dla nich robiono, robiono źle lub było to o wiele za mało. Przypominają 1 mi się sceny z paru filmów lub książek, gdzie s w związku z przygotowaniami do powstania t w getcie warszawskim padają w dialogu za- s rzuty, że Polacy - naturalnie antysemici - nie

dają Żydom broni, tak bardzo potrzebnej do walki. PPP nie miało wprawdzie magazy­nów broni w Puszczy Kampinoskiej czy in­nych miejscach, ale w pojmowaniu Żydów to bez znaczenia. Im się wydawało, że mamy tysiące sztuk rozmaitej broni. No a skoro oni umyślili sobie powstanie, to my im wszyst­ko oddajemy - jeśli tego nie robimy, to tylko dlatego, że byliśmy antysemitami. Ten chory tok rozumowania żydowskiej narracji jako takiej wywołuje zjawisko projekcji - swoje zło i zaniechania Żydzi przerzucają na innych, zwłaszcza na Polaków.

 

Przypomnijmy fakty. „Bracia - resztki Żydów w Polsce żyją z przeświadczeniem, że w najstraszniejszych dniach naszej histo­rii, wy nie udzieliliście nam pomocy - pisze Żydowski Komitet Narodowy w Polsce do organizacji żydowskich w Ameryce 1 stycznia 1943 r., a więc wkrótce po wymordowaniu większości Żydów z getta warszawskiego w Treblince. - Odezwijcie się przynajmniej w ostatnich dniach naszego życia. Jest to nasz ostatni apel do was".

Niemcy wywieźli i zamordowali lub spalili żywcem dziesiątki tysięcy Żydów - czy­tamy w innym piśmie Żydowskiego Komitetu Narodowego z Warszawy do Joint Distribu- tion Committee w Nowym Jorku z 15 maja 1943 r. - Część Żydów uratowała się. W całej Polsce z trzech milionów Żydów pozostało nie więcej niż 10 proc., resztę Niemcy wy­mordowali. W najbliższych tygodniach wy­mordują pozostałych. Można jeszcze ratować tysiące Żydów [podkr. K.J.], Przyślijcie na­tychmiast sto tysięcy dolarów. Od was zależy ratunek tysięcy ludzi. Czekamy”.

„Nie rozumiemy waszego milczenia - piszą znowu Żydzi polscy do Żydów ame­rykańskich. - Na pięć wysłanych depesz nie otrzymaliśmy odpowiedzi i mimo apelów i alarmów żadne fundusze dla nas nie nad­chodzą. Dlaczego Joint nie przesyła pienię­dzy? Możemy jeszcze uratować od zagłady i niechybnej śmierci tysiące Żydów, kobiet i dzieci. Musimy mieć znaczne fundusze. Zaalarmujcie natychmiast Joint i wszystkie inne organizacje żydowskie. Na ratowanie resztek Żydów musimy mieć sto tysięcy do­larów. Czekamy na waszą pomoc”.

A tego jest więcej. No i na apele do środowisk żydowskich pospieszył z pomocą jedynie... Rząd RP na Uchodźstwie, przezna­czając dodatkowe fundusze i wzywając pol­skie społeczeństwo do udzielania pomocy w przechowywaniu Żydów po aryjskiej stro­nie. Zachęcam do przejrzenia dokumentacji w Studium Polski Podziemnej, np. teka 78, z której pochodzą powyższe cytaty.

I jeszcze jedno w kontekście „rozlicze­niowych” książek Grossa. Owe żydowskie bzdury i dane wzięte z sufitu o Żydach zamordowanych głównie przez polskich chłopów to właśnie projekcja zmierzająca do ukrycia największej żydowskiej tajem­nicy. Otóż skala niemieckiej zbrodni była możliwa nie dzięki temu, „co się działo na obrzeżach Zagłady”, lecz tylko dzięki aktywnemu udziałowi Żydów w procesie mordowania swojego narodu. Tu kłania się bierność powszechna samych Żydów i postawy Judenratów, okrutne żydow­skie policje w gettach - bo to one wyła­pują, spędzają na różne Umschlagplatze i upychają w wagonach swoich sąsiadów, rodziny i przypadkowych Żydów. Wreszcie to żydowskie komanda zapędzają Żydów do komór gazowych, a potem oprawiają ich zwłoki, grzebiąc w pochwach, odbytnicach, wyrywając złote mostki i koronki

FHW książce „Pierwsi po diable...” (2002) przedstawia pan zupełnie inne poglądy, m.in. odżegnujące się od przypisywania Ży­dom winy za większość zbrodni sowieckich na terenach okupowanych Kresów. Wykorzys­tał pan wszystkie dostępne archiwa, w tym dostępne w latach 90. archiwa radzieckie

KJ  Niestety myślę, że uległem wów­czas pewnej modzie - że w dobrym tonie jest krytykować przedstawicieli własnego naro­du. Zdecydował także proces ponownego przyjrzenia się źródłom, sięgnięcie do źró­deł wcześniej niewykorzystanych lub wyko­rzystanych słabo.       

Jest też element czysto ludzki. Zrozu­miałem, że przypadkowo znalazłem się po niewłaściwej stronie barykady. Szokujące bowiem dla mnie było, gdy moja znajoma, Żydówka, zafascynowana moimi prożydowskimi wywodami, usiłowała mnie zaprosić na spotkanie, na którym - jak to. ujęła - róż­ni ludzie mówią, jak powrócili do swoich żydowskich korzeni. Stąd nietrudno wy­wnioskować, że moje wywody sugerowały tzw. wrażliwość żydowską, a zatem budzenie się we mnie Żyda.

Być Żydem to żaden wstyd, ale ja nim nie jestem, a ta konstatacja dość mocno mnie zreflektowała. Zwłaszcza gdy kolejny przedstawiciel tegoż narodu, a zarazem re­dakcji bardzo znanego pisma zagranicznego, zajmującego się tematyką żydowską (pew­nie kierując się podobną interpretacją mo­ich poglądów), zaproponował mi napisanie artykułu o stosunku polskiego Kościoła do zagłady Żydów. Sugerując, by napisać o tym mocno - cytuję z pamięci - „żeby Kościoło­wi dokopać”. Zrozumiałem, że niekoniecznie może tu chodzić o dialog lub poszukiwanie prawdy, lecz o zupełnie inne rzeczy.

FH Jednak lektura tamtej książki po­ruszała głęboko. Pana stanowisko, ocena źró­deł, stosunek do własnej profesji i własnych ograniczeń budzą szacunek. Zastosował pan kilka nowatorskich interpretacji danych statystycznych, wynikających z osobistych relacji kilku tysięcy uczestników wydarzeń. Skutecznie falsyfikuje pan i nazywa prostac­ką tezę o odpowiedzialności Żydów pod oku­pacją sowiecką za straszliwe nieszczęścia Po­laków. Domaga się pan nawet wprowadzenia pojęcia „kłamstwo jedwabieńskie” (wobec zaprzeczających tej zbrodni) na podobień­stwo „kłamstwa oświęcimskiego”. Opisuje pan sytuacje nieuczciwego przepływu dóbr od Żydów do Polaków. Ten proceder nazy­wa „pseudoszmalcownictwem”. Oto kilka cytatów: „okupacja sowiecka 39-41 jako pol­skie alibi dla obojętności wobec zagłady”, „Żydzi szukali konsensusu z każdą władzą, byle dawała jakoś żyć”, „Ukrywanie Żydów nie było postrzegane jako akt bohaterstwa czy humanitaryzmu, ale jako akt zdrady, działanie przeciwko polskiemu interesowi narodowemu”, „Niebezpieczeństwem byli sąsiedzi-Polacy”, „Żydom, którzy przeżyli, brakowało u Polaków bezinteresowności”, „musimy przyjąć, że udawanie iż nie par­tycypowaliśmy w Holokauście, jest kłam­stwem jedwabieńskim”.

Dokumentuje pan lęk przed żydow­skim komunizmem. Publikuje pan wysłany do Londynu dokument kościelny, którego fragment brzmi: „Niemcy oprócz mnóstwa krzywd jakie wyrządzili, pod jednym wzglę­dem dali dobry początek, że pokazali możli­wość wyzwolenia polskiego społeczeństwa spod żydowskiej plagi i wytknęli nam dro­gę, którą mniej okrutnie oczywiście i mniej brutalnie, ale konsekwentnie iść należy” . (sprawozdanie kościelne z Polski z czerwca- -lipca 1941 r.).

KJMiło, że mnie pan komplementuje, ale - jak w piosence - to już było. Ponadto brzmi to trochę tak: jak to możliwe, że pan, zdawałoby się, człowiek wykształcony, profe­sor zwyczajny PAN, stoczył się nisko i został, nazwijmy rzecz po imieniu, „antysemitą”.

Mam zbyt mało miejsca, aby wszystko wyjaśnić, bo to jest temat na książkę, a nie na wywiad. Pragnę jednak zwrócić uwagę na inny mój tekst, w którym 7 lat później ustosunkowałem się do swojej książki. No i jeszcze jedno - każdy tekst/źródło odczytuje się na nowo wraz z upływem czasu, dziś pew­nie jeszcze bym coś dorzucił. Siedem lat póź­niej napisałem o wadliwie skonstruowanej perspektywie badawczej i wynikającym stąd błędzie: „Sprowadzał się on do skrótu myś­lowego, że mój opis chrześcijanina i jego wia­ry, a także Polaka i jego patriotyzmu - mam na myśli drugi plan książki - w sposób ja­sny precyzuje moją pozycję metodologiczną (....). Przyjąłem bowiem założenie (...), że istnieją dwie wizje człowieka. Pierwsza - ewangeliczna: w myśl tej wizji człowiek jest zobowiązany przestrzegać Dekalogu i nauk Chrystusa w każdej wyobrażalnej naszymi zmysłami i doświadczanej rzeczywistości. W tej perspektywie konfrontacja człowieka z systemem okupacyjnym, z wyjątkiem bar­dzo nielicznych (vide o. Maksymilian Kol­be) kończy się katastrofą. Człowiek niemal na całym froncie przegrywa - żeby przeżyć, musi kraść, wystawiać fałszywe świadectwa, zabijać. Co więcej - do realizacji swoich celów czasu wojny wykorzystuje bezpośrednio i po­średnio Boga, bo modli się do Niego o swoje przetrwanie, a tam mieści się prośba, nawet nieświadoma o powodzenie w działaniach niedekalogowych (...). Druga wizja człowie­ka - nieewangeliczna - jest wersją »życiową«. Nie można więc (...) mieć do człowieka pre­tensji, że »zawiesza« Dekalog lub przynaj­mniej przymruża nań oko. Jest w końcu tylko człowiekiem, a nawet więcej - jest zawsze Człowiekiem”.

Niestety, Żydów gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, że są narodem wybranym. Czują się oni upoważnieni do interpretacji wszystkiego, także doktryny katolickiej. Cokolwiek byśmy robili, i tak będzie poddane ich krytyce - że za mało, że źle, że zbyt mało ofiarnie. W moim najgłęb­szym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Żydami, bo on do niczego nie prowadzi, W nauce należy odrzucić empatię, sympa­tię czy antypatię, a skoncentrować się ni faktach oraz niezbywalnym prawie do ich różnych interpretacji. Ludzi, którzy używają słów „antysemita”, „antysemicki”, nale­ży traktować jak ludzi niegodnych debaty którzy usiłują niszczyć innych, gdy brakuj argumentów merytorycznych. To oni twoi mowę nienawiści.

Prawdziwym nieszczęściem są nawiedzeni - a przeważnie tylko tacy są badacze żydowscy, którzy nie dążą do opisania takiej czy innej rzeczywistości, lecz piszą z góry założoną tezę. A mówiąc bez ogródek - zwyczajnie i świadomie rozmijają się z prawdą. Ten nieszczęsny dokument „kościelny”, który pan z taką przyjemnością zacytował, niczego nie przesądza. Bo nie wiemy, kto go napisał i w jakich okolicznościach, i nie wyraża on nic innego niż o autora i... strach przed Żydami - normalny ludzki i uzasadniony.

Na Holokaust pracowały przez wieki całe pokolenia Żydów, a nie Kościół katolicki.

I Żydzi z tego - jak się wydaje - nie wyciągnęli wniosków

Bo ja głęboko jestem przekonany, że za zbrodnią w Jedwabnem i innymi pogromami nie stoi chęć zdobycia pierzyn i nocników żydowskich, nawet mniej jest tam odwetu za różne podłości żydowskie (a było ich sporo w latach 1939 -1941 na terenie Łomżyńskiego i we wszystkich innych miejscach, gdzie Żydzi mieszkali) - stoi tam wielki strach przed nimi. I ci  zdesperowani mordercy być może w duchu mówili sobie: robimy rzecz straszną, ale może wnuki nasze będą nam wdzięczne. Myślę, że jest możliwa taka interpretacja, choć ona ze zbrodni nie rozgrzesza.

 Warto jeszcze dopowiedzieć, że poprawa stosunków polsko-żydowskich wymaga prowadzenia równolegle dwóch wątków, także stosunku Żydów do Polaków i Państwa Polskiego. To nie jest jednostronny proces polegający na epatowaniu polskimi zbrod­niami, przy jednoczesnym blokowaniu prze­dostawania się wiedzy o zbrodniach Żydów na Polakach. Jeszcze przed II wojną w okre­sie Wielkiej Czystki w ZSRR zamordowano 111 tys. Polaków, głównie na Białorusi i Ukrainie. Na tej pierwszej Żydzi stanowili ponad połowę wszystkich funkcjonariuszy NKWD, na tej drugiej aż dwie trzecie (we­dług oficjalnych danych). Nie ma więc moż­liwości, by nie wzięli w tej zbrodni udziału, nie wspomnę o okresie 1939-1941, bo nie chcę być oblany fekaliami.

Jest też problem badaczy żydowskich, którzy ukrywają, że są Żydami, i udają, że są np. Polakami, Francuzami czy Węgra­mi. Oni często świadomie fałszują historię i biją się w piersi w imieniu Polaków, Fran­cuzów czy Węgrów, przepraszając siebie za wyolbrzymione przez siebie zbrodnie i inne przewinienia.

FH To znaczy, że wszystkie tek­sty „skażone” pochodzeniem autora są nienaukowe?

KJ Sięgnąłem do Talmudu i uważ­na lektura przekonała mnie, że istnieje wiele interpretacji sformułowanych tam „prawd”. Na przykład słynne zdanie: „Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat” nie precyzuje, o czyje życie chodzi, i tak może to być interpretowane nie tylko w dysku­sjach rabinackich, lecz w głowach prze­ciętnych Żydów. Może to być życie własne albo członka rodziny, życie Żyda. Naród ży­dowski został ponoć „wybrany”, a to niesie wiele konsekwencji. To talmudyczny sposób myślenia Żydów, niekoniecznie religijnych. W środowisku żydowskim nabywa się ja­kiejś specyficznej świadomości grupowej. Znane są fakty entuzjastycznego witania podczas pierwszej wojny światowej Niem­ców w Kongresówce czy Rosjan w Galicji. Takie powitania odbywały się po klęsce Na­poleona i Księstwa Warszawskiego, podczas wkraczania wojsk zaborczych po upadku Polski, a nawet w trakcie potopu szwedz­kiego. Lecz wszyscy badacze żydowscy albo temu przeczą, albo przydają nieprawdopo­dobne interpretacje.

FH Może Żydzi nie są zadowoleni z żadnej władzy i każdą nową witają z nadzie­ją, że będzie dla nich lepsza, a przynajmniej nie gorsza.

KJBrzmi to fatalnie, bo co powiedzieć o Żydach, którzy witali Niemców (albo jak się narodowo mówi „nazistów") w 1939 r. w Polsce? A były takie przypadki - w Krako­wie, Łodzi i innych miastach. W Zarębach Kościelnych na czele witających stał rabin w odświętnym stroju.

Żydów zaślepia ich nienawiść i chęć odwetu. To podstawowy powód, dla które­go zasilili aparat bezpieczeństwa Bolszewii, potem sowiecki na Kresach i wreszcie UB po wojnie. Mam wrażenie, że człowiek w miarę wykształcony i średnio bystry zorientuje się, że niekoniecznie relacja żydowska jest praw­dziwa. Że wywód badacza żydowskiego nie zawsze jest mądrzejszy. I że jeśli jakiś ba­dacz nie podziela tego poglądu, to wcale nie musi być antysemitą pozbawionym empatii.

Grupę badaczy nieżydowskich, która się identyfikuje z etosem żydowskim, złośli­wie nazwałbym ludźmi intelektualnie ułom­nymi. Często jest to spowodowane manierą stosowania nadmiernego krytycyzmu w sto­sunku do rodaków, przy bezkrytycznym sto­sunku do dywagacji żydowskich, z nadzieją, że to pomoże im w karierze. Ja bym wybrał Polskę. I myślę, że bycie krytycznym wobec Żydów - zwłaszcza gdy mordują dziś swo­ich sąsiadów na Bliskim Wschodzie - jest bardziej trendy i ma sens niż ich obrona i  rozgrzeszanie.

Na Holokaust pracowały przez wieki całe pokolenia Żydów, a nie Kościół katolicki. I Żydzi z tego - jak się wydaje-nie wyciągnęli wniosków.

 

 

KOMENTARZE

  • -------------------!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    http://www.youtube.com/watch?v=YX6eoRTaoUc
  • Bardzo ciekawy tekst
    Prawda zawsze wyjdzie na wieszch.
  • Zydzi przeproscie za .......
    - Służalcze wysługiwanie się Sowietom na wschodnich terenach Polski zajętych przez nich po 17 września 1939r;
    - wprowadzenie i utrwalenie władzy w naszym kraju na wzór sowiecki oraz opanowanie w niej kluczowych stanowisk;
    - bestialskie znęcanie się nad niewinnie aresztowanymi patriotami polskimi i ich masowe uśmiercanie w ubeckich kazamatach więziennych;
    - opanowanie kierownictwa „Solidarności” i przejęcie za jej pośrednictwem władzy w Polsce po 1989r;
    - wprowadzenie przez T. Mazowieckiego tzw. Grubej kreski oznaczającej pozostawienie w spokoju, bez żadnych rozliczeń, wszystkich prominentów byłej PRL;
    - szkody wyrządzone państwu i narodowi polskiemu przez wyprzedaż za bezcen, obcym, naszych zakładów pracy;
    - szkody wyrządzone polskiemu rolnictwu – zgodę na znaczne obniżenie produkcji rolnej, by Polska mogła stać się importerem żywności z krajów zachodnio – europejskich;
    - rzadko spotykane zażydzenie polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych;
    - oskarżenia Polaków o antysemityzm;
    - oskarżanie Polaków o współudział a Holokauście;
    - wyszydzanie polskiego patriotyzmu i tradycji narodowych;
    - napastliwe ataki na Kościół Katolicki;
    - upowszechnianie kłamstw o wydarzeniach kieleckich w 1946 r. I marcowych w 1968 r.
    Nikt nie jest w stanie ująć w liczbach ile upokorzeń, cierpień i utraty istnień ludzkich miało początek w działaniach owych niewdzięcznych synów naszej ziemi. Około 2 mln naszych rodaków wypędzono z ich ojcowizny i skazano na śmierć, w najlepszym wypadku wieloletnią tułaczkę. Kto na nich donosił do NKWD o ich statusie społecznym i znaczeniu dla polskości? Kto wskazywał domy w których mieszkali? Kto uczestniczył w grabieniu ich mieszkań i strzeżeniu, by uciekając w czasie wywózki nie uratowali życia? Kto wulgarnością, obelgami znęcał się w czasie ich konwojowania i doprowadzał do upokorzeń? Czy nie powinniśmy odnaleźć sprawców tej wielkiej tragedii?
    Minęło 70 lat od najazdu na Polskę jej sąsiadów. Doświadczenia tamtych czasów wciąż dają znać o sobie, a narosła niechęć przez pewne środowiska Żydowskie stale jest podsycana. Pojawiają się różne paszkwile jak prace Kosińskiego, Grossa, w Gazecie Wyborczej, Tygodniku Powszechnym i innych czasopismach. Jednocześnie polityka rządu robi wrażenie, jakby rozwojowi kraju przeszkadzała polskość i polscy patrioci. Dlatego tak ważne dziś staje się zawołanie: Żeby Polska była Polską!
  • "Zagiew"
    Zydzi agenci gestapo .
    http://www.innyswiat.most.org.pl/15/zagiew.htm
  • tAK OGOLNIKOWE STWIERDZENIE MOŻE BYĆ ROZUMIANE JAKO "LUDNOŚĆ ASZKENAZYJSKA SAMA SOBIE WINNA"
    gdyż nie ma definicji "Żyda" a w reichu Hitlera wladzę trzymala grupa niemieckich homoseksualistow z aszkenazyjskimi korzeniami a zSSR byl zupelnie uzależniony od roznego rodzaju sjonistow i wygral w konkurencji o przeprowadzenie sjonistycznej kolonizacji Palestyny zaplanowanej przez Jakuba Lejbowicza Franka wel Zbigniewa Dobruckiego, vel.... (ktorego mozna uważać za ojca duchowego autorow Protokolow mędrcow Syjonu") i zaczętej przy poomocy Pilsudskiego oraz Andersa (wykonujacego zadania wprowadzenia do Palerstyny kandydatow na nowohebrajczykow ). "Winy" w rodaju holocaustu, pogromu kieleckiego, moczarowcow itp byly metoda unaradawiania a holocaust byl jeszcze probą selekcji "zdolnych do odnowy żydostwa" i "najlepszego elementu zdolnego do walki o byt" (wg Hansa Franka, ktor przepraszal "swoj narod" za nadmierne i zbędne cierpienia na procesie norymberrdzkim i Reinhardta Heidrycha)
  • Wszyscy! o oszuście i złodzieju!!! żydowskim.
    Najbardziej tropionym w tym Kraju przestępstwem jest wyznawanie prawdy!!!!
    Czy Polska zasługuje na miano „państwa prawa”? Niestety w tej kwestii coraz bliżej nam do Wschodu niż do Zachodu Europy -
    Kartka z kalendarza – 20 marca 1916 r. – Albert Einstein publikuje swą ogólną teorię względności

    Ze względu na przypadającą dziś rocznicę tego wydarzenia warto podjąć próbę demitologizacji tzw. geniuszu Einsteina. Przedstawione w artykule z Metapedii dane oparte na tekstach źródłowych mogą być odkryciem dla wielu czytelników, szczególnie polecane dla dzieci i młodzieży w wieku szkolnym. Miłej lektury. Metapedia_413x140

    źródło: http://en.metapedia.org/wiki/Albert_Einstein

    Albert Einstein

    “Jeżeli fakty nie pasują do teorii, zmień fakty” (Albert Einstein)

    Albert Einstein ✡ (14 marca 1879 – 18 kwietnia 1955) fizyk z Niemiec. Jest pomysłodawcą koncepcji Einsteinizmu, zwanej również szczególną i ogólną teorią względności Einsteina (lecz poprawna jest pierwsza nazwa ze względu na błędne i nienaukowe treści zawarte w pismach Einsteina). Jego pisma, w tym na przykład popularna książka z 1924 r. [2], zawiera oczywisty przypadek kradzieży własności intelektualnej, np. plagiat transformacji Lorentza , plagiat wzoru równoważności masa-energia, E = mc2 , a także plagiat przełomowej pracy Gerbera na temat prędkości sił ciążenia [3].

    W swych pismach, Einstein popełnia wiele błędnych prognoz o “nowym zjawisku fizycznym”, jak pogląd, że zegary będą pracować w szybszym tempie po umieszczeniu ich w słabszym polu grawitacyjnym, domniemanie, jakie jest oczywiście błędne, że piasek w klepsydrze będzie sypać się wolniej po umieszczeniu jej w słabszym polu grawitacyjnym [4]. Einstein niezasłużenie [5] otrzymał w 1921 r. Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki “za zasługi dla fizyki teoretycznej, szczególnie za odkrycie prawa efektu fotoelektrycznego.” [6]

    Młodość i nauka szkolna

    44px-Unbalanced-scalesTen rozdział lub artykuł zawiera tekst z Wikipedii, jaki nie został jeszcze poddany obróbce. Jest więc prawdopodobne, że zawiera materiał, który nie zgadza się z wytycznymi Metapedii. Możesz pomóc Metapedii poddać edycji ten artykuł i oczyścić go z różnych wypaczeń i nieodpowiednich sformułowań.

    Albert Einstein urodził się w żydowskiej rodzinie w Ulm, Württemberg, Niemcy. Jego ojciec Hermann Einstein był handlowcem i inżynierem. Jego matką była Pauline Einstein (z domu Koch). Chociaż Albert miał we wczesnym dzieciństwie trudności z mówieniem, był najlepszym uczniem w szkole podstawowej [7]. Jego językiem ojczystym był niemiecki, a później nauczył się włoskiego i angielskiego.

    W 1880 roku rodzina przeniosła się do Monachium, gdzie jego ojciec i wuj założyli firmę, Elektrotechnische Fabrik J. Einstein & Cie, jaka produkowała urządzenia elektryczne, zapewniając pierwsze oświetlenie na Oktoberfest i okablowanie przedmieścia Schwabing. Einsteinowie nie zawracali sobie zbytnio głowy przestrzeganiem żydowskich praktyk religijnych, a Albert uczęszczał do katolickiej szkoły. Pod naciskiem matki brał lekcje gry na skrzypcach, i choć nie lubił ich i ostatecznie porzucił naukę gry na nich, później z wielką przyjemnością słuchał sonat skrzypcowych Mozarta [8].

    Kiedy Albert miał pięć lat, jego ojciec pokazał mu kompas kieszonkowy. Albert zauważył, że coś w pustej przestrzeni porusza igłę, a potem stwierdził, że to doświadczenie sprawiło na nim “głębokie i trwałe wrażenie” [8]. Kiedy dorastał budował modele i urządzenia mechaniczne dla zabawy i zaczął wykazywać talent do matematyki.

    W 1889 roku, przyjaciel rodziny Max Talmud (później: Talmey), student medycyny, wprowadził dziesięcioletniego Alberta w kluczowe zagadnienia nauki i teksty filozoficzne, w tym Krytykę czystego rozumu Kanta i Elementy Euklidesa (Einstein nazwał je “małą świętą księgą geometrii”). Od Euklidesa, Albert zaczął rozumieć zasady dedukcyjnego rozumowania (integralnej części fizyki teoretycznej), a do 12 roku życia nauczył się geometrii euklidesowej ze szkolnej broszury. Wkrótce potem zaczął uczyć się rachunku różniczkowego i całkowego [7].

    W swych młodych latach uczęszczał do nowego i postępowego gimnazjum Luitpolda. Jego ojciec zamierzał posłać go na studia z dziedziny elektrotechniki, ale Albert zadarł z władzami szkolnymi. Później napisał, że duch nauki i twórczego myślenia zaginęły w ścisłym przegniłym nauczaniu. [8]

    W 1894 roku, gdy Einstein miał piętnaście lat, firma jego ojca upadła, a rodzina Einsteinów przeniosła się do Włoch, najpierw do Mediolanu, a następnie, po kilku miesiącach, do Pawii. W tym czasie, Albert napisał swoją pierwszą pracę naukową “Dochodzenie w państwie Aetheru na Polach Magnetycznych”. Albert został w Monachium w celu ukończenia szkoły, ale wiosną 1895 roku porzucił szkołę i dołączył do rodziny w Pawii, przekonując rodziców, że ze szkoły do wyrzucono z powodu zaświadczenia od lekarza. [7]

    Zamiast kończyć szkołę średnią, Albert postanowił zwrócić się z podaniem o przyjęcie do ETH Zurych, Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Technologicznego. Bez świadectwa szkolnego, był zobowiązany do zdawania egzaminu wstępnego. Będąc dwa lata młodszy niż normalny wiek dla takich wniosków, przyznano mu specjalną dyspensę w sprawie zdawania egzaminów. Nie zdał ich, ale miał świetne wyniki z matematyki i fizyki [Fölsing, A. "Albert Einstein", 1997, s.. 37] Einstein napisał, że to było w tym samym roku, w wieku 16 lat, gdy po raz pierwszy wykonał swój słynny eksperyment myślowy, wizualizację podróży z prędkością promienia świetlnego. [8]

    Einsteinowie wysłali Alberta do Aarau, Szwajcaria, aby ukończył szkołę średnią. Podczas zakwaterowania z rodziną prof. Josta Wintelera, Einstein zakochał się w jego córce, Sofii Marie-Jeanne Amanda Winteler, nazywaną “Marie”. (Siostra Alberta, Maja, jego powierniczka, później wyszła za Paula Wintelera). W Aarau, Albert studiował zagadnienia elektromagnetycznej teorii Maxwella. W 1896 roku ukończył studia w wieku 17 lat, zrzekł się obywatelstwa niemieckiego, aby uniknąć służby wojskowej (za zgodą ojca), wreszcie zapisał się na studia z matematyki i fizyki na ETH. W dniu 21 lutego 1901 roku, zdobył szwajcarskie obywatelstwo, którego nigdy się nie zrzekł. Marie przeniosła się do Olsberg, Szwajcaria zajmując stanowisko nauczycielki [7].

    Życie rodzinne

    44px-Unbalanced-scalesTen rozdział lub artykuł zawiera tekst z Wikipedii, jaki nie został jeszcze poddany obróbce. Jest więc prawdopodobne, że zawiera materiał, który nie zgadza się z wytycznymi Metapedii. Możesz pomóc Metapedii poddać edycji ten artykuł i oczyścić go z różnych wypaczeń i nieodpowiednich sformułowań.

    W 1896 roku, przyszła żona Einsteina Mileva Marić, również zapisała się na studia w ETH jako jedyna kobieta studiująca matematykę i fizykę w tym semestrze. W ciągu najbliższych kilku lat, przyjaźń Einsteina i Maric przekształciła się w romans. Matka Einsteina sprzeciwiała się temu związkowi, ponieważ uważała Marić za “zbyt starą”, “Shiksę” i “fizycznie wadliwą” [9]. Rok przed ślubem, Maric urodziła córkę, Lieserl, na początku 1902, gdy Einsteina nie było koło niej.[8] Jej los jest nieznany, przypuszczalnie została oddane do adopcji, być może pod presją Einsteina, o którym mówi się, że nigdy nawet nie widział swego pierworodnego dziecka.

    Niektórzy autorzy twierdzą, że Mileva autorem lub współautorem niektórych z prac Einsteina z tego czasu [9] [10]. Jednak po utracie Liserl i podwójnej nieudanej próbie uzyskania dyplomu nauczyciela, ich najstarszy syn Hans Albert donosi, że Mileva porzuciła akademickie ambicje, i choć niewątpliwie była nieocenionym wsparciem dla męża, merytoryczna współpraca obojga nie jest uznawana przez historyków fizyki, którzy analizowali tę kwestię [11].

    Po zawarciu związku małżeńskiego Mileva urodziła dwóch synów, ale rodzina się rozpadła.

    Einstein nie był idealnym mężem. Zaczął romans ze swą kuzynką, Elsą Lowenthal, podczas podróży do Berlina w 1912 roku, opuszczając Milevę i rodzinę dwa lata później. Einstein i Mileva ostatecznie rozwiodli się w 1919 roku, ale dopiero po tym, jak Einstein wysłał żonie listę “warunków”, na jakich był gotów się rozstać. Lista zawierała następujące autokratyczne żądania: “Nie masz prawa wymagać ode mnie intymności ani zbliżać się do mnie w żaden sposób” [12]. Einstein ożenił się z Elsą wkrótce po rozwodzie, ale kilka lat później rozpoczął romans z Betty Neumann, siostrzenicą znajomego. Po rozwodzie, widywał się rzadko ze swymi synami. Starszy, Hans Albert, później zauważył: “Prawdopodobnie jedyny projekt, jaki mu się nie udał, to ja sam”.[12] U młodszego, Eduarda, zdiagnozowano schizofrenię i zmarł w przytułku.

    Urząd patentowy

    44px-Unbalanced-scalesTen rozdział lub artykuł zawiera tekst z Wikipedii, jaki nie został jeszcze poddany obróbce. Jest więc prawdopodobne, że zawiera materiał, który nie zgadza się z wytycznymi Metapedii. Możesz pomóc Metapedii poddać edycji ten artykuł i oczyścić go z różnych wypaczeń i nieodpowiednich sformułowań.

    Einstein ukończył ETH w 1900 r. z dyplomem z fizyki [8]. W tym samym roku, przyjaciel Einsteina Michele Besso wprowadził go w świat prac Ernsta Macha. W następnym roku, Einstein opublikował w prestiżowym Annalen der Physik pracę na temat działania sił kapilarnych (Einstein 1901).

    Po ukończeniu studiów, Einstein nie mógł znaleźć posady nauczyciela. Po prawie dwóch latach poszukiwań, były kolega ojca pomógł mu dostać pracę w Bernie, w Federalnym Urzędzie ds. Własności Intelektualnej, urzędzie patentowym, w roli asystenta. Jego zadaniem była ocena wniosków patentowych dotyczących urządzeń elektromagnetycznych. W 1903 roku uzyskał tam pracę na stałe, chociaż zaakceptowano go pod warunkiem “pełnego opanowania technologii maszyn” [13].

    Przyjaciel Einsteina ze szkoły, Michele Besso, również pracował w urzędzie patentowym. Z przyjaciółmi poznanymi w Bernie, utworzyli oni cotygodniowe posiedzenia klubu dyskusyjnego na temat nauki i filozofii, żartobliwie nazwany “Olympia Academy” [8]. Ich odczyty dotyczyły dzieł Poincare, Macha i Hume’a, u którego Einstein mocno się “zapożyczył” tworząc własną naukową i filozoficzną perspektywę.

    Okres pracy w urzędzie patentowym był często określany marnotrawstwem talentów Einsteina, albo nazywano go pracą tymczasową bez związków z zainteresowaniami w fizyce, to jednak historyk nauki Peter Galison twierdzi, że było inaczej, a praca Einsteina była ściśle powiązana z jego późniejszymi zainteresowaniami [14]. Polegała nie na badaniu mechaniki kwantowej i fizyki teoretycznej, lecz na przeglądaniu dokumentów technicznych w celu uzyskania patentów, a w ten sposób codziennie otrzymywał dane odnoszące się do zagadnienia transmisji sygnałów elektrycznych i elektryczno-mechanicznej synchronizacji czasu.

    W 1905 roku, podczas pracy w biurze patentowym, bez pomocy kolegów uniwersyteckich, studentów, laboratorium lub innych rzeczy, zazwyczaj związanych z akademickim środowiskiem, Einstein w wolnym czasie napisał cztery przełomowe eseje w dziedzinie fizyki teoretycznej i mechaniki kwantowej, które zostały opublikowane w Annalen der Physik, czołowym niemieckim czasopiśmie na temat fizyki.

    Wiele osób dowodzi niemożności dokonania takiego wyczynu, nawet samego Einsteina, i dlatego Einstein twierdził, że wiele z tych pomysłów przyszło mu do głowy we śnie [8], bo rzeczywiście jest to jedyne logiczne wyjaśnienie tego, jak nieudolny urzędnik mógł napisać takie dokumenty mając 26 lat i żadnej rzetelnej edukacji.

    Są to dokumenty, jakie historia nazwała Pismami Annus Mirabilis:

    Jego artykuł na temat cząsteczkowej natury światła przedstawił pomysł, że niektóre wyniki eksperymentalne, zwłaszcza efekt fotoelektryczny, może po prostu być zrozumiały biorąc pod uwagę postulat, że światło oddziaływuje na materię jako niewidoczne “pakiety” (kwanty) energii. Idea ta została wprowadzona w obieg naukowy przez Maxa Plancka w 1900 roku [15] jako manipulację czysto matematycznego charakteru, a co zdaje się być w sprzeczności ze współczesną teorią fal świetlnych.

    Jedyna różnica między pracą Plancka z 1900 r., a pracą Einsteina 1905 r., było to, że Einstein ograniczył się do analizy jednego rodzaju energii – energii światła. Ale zasady i równania regulujące ten proces zostały wydedukowane i wyprowadzone przez Plancka w 1900 roku. Einstein sam przyznał, że oczywiste wnioski zawarte w pracach Plancka były dla niego światłem istniejącym również w niewidocznych pakietach energii. Zatem nic w tym piśmie Einsteina nie było oryginalne. Była to jedyna praca Einsteina, o której sam wyrażał się jako “rewolucyjnej”.

    Jego artykuł na temat ruchu Browna wyjaśnił przypadkowy przepływ bardzo małych obiektów jako bezpośredni dowód molekularnego działania, wspierając tym samym teorię atomową. Ruch ten po raz pierwszy zaobserwował szkocki botanik Robert Brown w 1827 r. [16]. Wyjaśnienie tego zjawiska wiąże się z Kinetyczną Teorią Materii, i to Amerykanin Josiah Gibbs i Austriak Ludwig Boltzmann byli pierwszymi, który wyjaśnili to zjawisko [17] A nie Albert Einstein. W rzeczywistości, matematyczne równanie opisujące ruch zawiera słynną stałą Boltzmanna, k [18]. To ci dwaj ludzie mieli to wyjaśnione w latach 90-tych, XIX wieku, to wszystko, co znalazło się w artykule Einsteina z 1905 r. w sprawie ruchu Browna.

    Jego artykuł na temat elektrodynamiki ciał poruszających się przedstawił radykalną teorię szczególnej względności, podkradzioną z Lorentza i Poincaré [19], jaka pokazuje, że niezależność ruchu obserwatora wobec stałej prędkości światła wymaga fundamentalnych zmian pojęcia równoczesności. Konsekwencje tego obejmują formułę czasoprzestrzeni ciała poruszającego, spowolnienie i kurczenie się (w kierunku ruchu) w związku z położeniem obserwatora. Ten artykuł również poddaje krytyce ideę “świetlnego etheru” – jednego z wiodących podmiotów w fizyce teoretycznej – co było w tym czasie sprawą zbędną.

    W swojej pracy na temat równoważności masy i energii, Einstein opublikował coś, co później stało się najsłynniejszym wyrażeniem w całej nauce: E = mc 2 , sugerując (nie po raz pierwszy), że niewielkie ilości masy mogą zostać zamienione w ogromne porcje energii.

    O tym, że istnieje równoważność masy i energii wykazano podczas badań w laboratorium w latach 90-tych, XIX wieku. Zrobili to zarówno JJ Thomson w Cambridge oraz W. Kaufmann w Getyndze [20] . W 1900 roku, Poincaré wykazał, że istnieje związek masy ze wszystkimi formami energii, a nie tylko z energią elektromagnetyczną [21]. Jednak najbardziej prawdopodobnym źródłem plagiatu Einsteina były dzieła Friedricha Hasenöhrla, jednego z najwybitniejszych, a jednocześnie niedocenionych fizyków tej epoki [22].

    Wszystkie cztery prace są dziś uznawane za ogromne osiągnięcia, i dlatego też rok 1905 jest znany jako “Cudowny Rok Einsteina”. W tym czasie jednak nie były one uważane przez większość fizyków za ważne, a wielu z tych, którzy je przeczytali, odrzuciło je wprost. Niektóre z tych prac, takie jak teoria kwantów światła – pozostała kontrowersyjna na lata. W wieku lat 26, studiując pod kierunkiem Alfreda Kleinera, profesora fizyki doświadczalnej, Einstein uzyskał tytuł doktora na Uniwersytecie w Zurychu. Jego praca doktorska nosiła tytuł “Nowe Określenie Wymiarów Molekularnych”.

    Suprematyzm żydowski

    Einstein był zjadliwym rasistą i syjonistą, zwolennikiem segregacji [23]. Kevin Macdonald w książce Kultura krytyki [24] stronę VII przeznaczył specjalnie na prezentację poglądów Einsteina na sprawy żydowskiej etniczności, a mianowicie:

    Einstein był silnie zmotywowanym syjonistą [24],

    Einstein był przeciwny asymilacji jako pogardliwej formie “mimikry” [24],

    Einstein wolał mieszanie się z innymi żydami, do których odnosił się jako “towarzyszy plemiennych” [24],

    Einstein udzielał bezkrytycznego poparcia dla bolszewickiego reżimu w Rosji [24],

    Einstein przeskoczył ze wzniosłego pacyfizmu podczas I wojny światowej, kiedy to żydowskie interesy nie były zagrożone, aby propagować budowę bomby atomowej w celu pokonania Hitlera [24],

    Od swych młodzieńczych lat Einstein nie lubił Niemców i w późniejszym życiu krytykował żydowskich kolegów, którzy przyjęli chrześcijaństwo, i zachowywali się jak Prusacy [24],

    Einstein szczególnie nie lubił Prusaków, którzy stanowili elitarną grupę etnicznę w Niemczech [24],

    Podsumowując swoje życie w wieku 73, Einstein określił swoją przynależność etniczną bez ogródek: “Mój związek z żydostwem stał się moim najsilniejszą więzią ludzką, jaką posiadłem z pełną jasnością o naszej niepewnej pozycji wśród innych narodów” [24].

    Einstein był członkiem Rady Nadzorczej na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. W swym testamencie z 1950 r., Einstein zapisał prawa do wydawania jego pism dla Uniwersytetu Hebrajskiego, gdzie znajduje się wiele jego oryginalnych dokumentów, przechowywanych w Albert Einstein Archiv [25].

    Nagroda Nobla

    44px-Unbalanced-scalesTen rozdział lub artykuł zawiera tekst z Wikipedii, jaki nie został jeszcze poddany obróbce. Jest więc prawdopodobne, że zawiera materiał, który nie zgadza się z wytycznymi Metapedii. Możesz pomóc Metapedii poddać edycji ten artykuł i oczyścić go z różnych wypaczeń i nieodpowiednich sformułowań.
    200px-Einsteinwiezmann

    Albert Einstein na zdjęciu wraz z żoną Elsą i liderami syjonizmu, w tym przewodniczącym syjonistycznej placówki w Palestynie, Chaimem Weizmannem, jego żoną, dr Verą Weizmann, Menachemem Ussishkinem oraz Ben-Zion Mossinsonem. Wizyta w New York City, 1921 r.

    W 1921 r. Einstein otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki, “za zasługi dla fizyki teoretycznej, szczególnie za odkrycie prawa fotoelektrycznego”. Dotyczy to jego artykułu z 1905 r. na temat efektu fotoelektrycznego: O heurystycznym poglądzie dotyczącym produkcji i transformacji światła, który był dobrze poparty wynikami eksperymentalnymi w tamtym czasie. Przemówienie rozpoczął od wspomnienia o swej “teorii względności [który miała] być przedmiotem ożywionej dyskusji w kręgach filozoficznych [i] ma również astrofizyczne implikacje, które są poddane szczegółowym badaniom” [25]. W związku z zawartą ugodą rozwodową, Einstein oddał pieniądze z nagrody swojej pierwszej żonie, Milevie Marić.

    Einstein przyjechał do Nowego Jorku po raz pierwszy 2 kwietnia 1921 roku. Na pytanie, skąd bierze swoje idee naukowe, Einstein wyjaśnił, że jego zdaniem praca naukowa najlepiej kwitnie przy badaniu rzeczywistości fizycznej i poszukiwaniu podstawowych aksjomatów, tworzenia spójnych wyjaśnień, które mają zastosowanie we wszystkich przypadkach i pozwalają uniknąć wzajemnych sprzeczności. Zalecił także tworzenie teorii zawierające postrzegalne wyniki.

    Sposób postępowania Einsteina – modus operandi

    Sposób na radzenie sobie z krytyką

    Charakterystyczny sposób Einsteina radzenia sobie z krytyką to rzucanie oskarżeń o “antysemityzm”. Na przykład, w dniu 27 sierpnia 1920 roku, na pierwszej stronie gazety Berliner Tageblatt, wydrukowane zostało następujące oświadczenie Alberta Einsteina:

    “Pod pretensjonalną nazwą “Arbeitsgemeinschaft deutscher Naturforscher” ["Stowarzyszenie twórcze niemieckich naukowców"], barwnego towarzystwa, zebrało się koło, którego tymczasowym celem istnienia wydaje się być degradacja, w oczach nie-naukowców, mojej teorii względności, jak również ośmieszenie mnie jako jej autora …. Mam dobry powód, aby sądzić, że motywy są całkiem inne niż dążenie do prawdy, są wręcz na samym dole tej działalności. (Gdybym był niemieckim nacjonalistą ze swastyką lub bez niej zamiast żydem o liberalnych poglądach międzynarodowych , wówczas…).”

    Innym sposobem, w jaki Einstein radził sobie z krytyką jest odpowiedź z “zabawnym” komentarzem. Na przykład, w 1931 roku ukazała się książka zatytułowana “100 Autorów przeciw Einsteinowi”, w jakiej teorie Einsteina zostały obalone. Komentarz Einsteina brzmiał: “Gdybym naprawdę się mylił, to jeden autor powinien wystarczeć”. Einstein nigdy nie odpowiedział na krytykę zawartą w tej książce.

    Sprawa Plagiatu

    W niektórych przypadkach, plagiat da się wyjaśnić jako prosta wpadka. Dla Alberta Einsteina jednak kopiowanie cudzych pomysłów było jego drugą naturą.

    Dzisiaj, Albert Einstein jest czczony jako największy geniusz 20 wieku. Jego pomarszczona twarz i zmierzwione siwe włosy stały się symbolem naukowej doskonałości, a równanie E = mc2 stało się apogeum geniuszu naukowego i intelektualnego. Przez lata, zbudował karierę podziwianą przez fizyków i laików – nagrody, długa lista publikacji, Nagroda Nobla i seria wykładów nazwana jego imieniem [26]. Jednak wydaje się, że istnieje cała masa dowodów, że “Ojciec współczesnej nauki” był tylko bardzo inteligentnym kompilatorem, człowiekiem, który łączył w całość swoje dokonania przy pomocy plagiatowania prac i badań wielu innych osób [27].

    Najbardziej przekonującym na to dowodem przeciwko Einsteinowi jest to, że jedno z najbardziej znanych równań matematycznych na świecie, E = mc 2 , nie został pierwotnie opublikowane przez Einsteina. Według Umberto Bartocci, profesora na Uniwersytecie w Perugii i historyka matematyki, to słynne równanie zostało po raz pierwszy opublikowane przez Olinto De Pretto dwa lata przed opublikowaniem przez Einsteina tego równania [28]. W 1903 roku De Pretto opublikował równanie w naukowym czasopiśmie ATTE [29] a w roku 1904 zostało ono ponownie wydane przez Królewski Instytut Naukowy w Wenecji. Badania Einsteina nie były publikowane przed 1905 rokiem [30]. Einstein był dobrze zorientowany w języku włoskim, a nawet mieszkał w tym czasie w północnych Włoszech [8].

    Wielu zwolenników Einsteina i jego popieraczy spiskowało, aby zapomnieć o wynalazcy tego równania, a dać kredyt zaufania komuś, kto twierdzi, że doszedł do niego już po tym, gdy to równanie i jego autor zostali opublikowani [27]. Równanie “E = mc 2″ powinno być słusznie nazwane “Równaniem De Pretto” , a nie “Równaniem Einsteina”.

    A to nie koniec jego plagiatowania. Einstein mocno nadużył prac Hendrika Lorentza i Henri Poincaré przy formułowaniu teorii względności. Elementy artykułu Einsteina z 1905 r. są powtórzeniem równoległym części eseju Lorentza z 1904 r. i opublikowanego w tym samym roku (1905) artykułu Poincaré. Wśród najbardziej jaskrawych zapożyczeń jest 180-słowny fragment eseju Lorentza, który został przez Einsteina przywłaszczony niemal słowo w słowo, wraz z podaniem losowych przykładów, spójników i przecinków. Einstein nigdy nie zacytował tego artykułu [30]. Einstein na tym nie skończył. Na następnej stronie, bierze ponad 350 słów z artykułu Poincaré. Później w tym samym eseju, obok kopiowania jeszcze kolejnych zdań z Poincaré, Einstein wstawia do swego tekstu solidny akapit z artykułu De Pretto w ATTE z 1903 r. [29]

    Chociaż Einstein przyznał się do czytania wcześniejszych dokumentów, twierdził, że nie widział ich przed napisaniem swego artykułu z 1905 r. [8]. Jeden bardzo nieoczywisty fakt o artykule na temat szczególnej teorii względności, że nie miał on w ogóle odniesień i cytatów, wskazuje, że Einstein mógł chcieć świadomie wprowadzić w błąd swoich kolegów [30].

    W dniu 20 listopada 1915 roku, David Hilbert przedstawił artykuł zawierający równania ogólnej teorii względności pól z dowodami w Getyndze, Niemcy [31]. W dniu 25 listopada 1915 roku, Einstein przedstawił swój dokument w Berlinie [32]. W dniu 18 listopada, Hilbert otrzymał list od Einsteina dziękujący mu za wysłanie kopii projektu traktatu Hilberta, jaki miał on dostarczyć Einsteinowi na 20 listopada [33]. W rzeczywistości, Hilbert wysłał kopię swojej pracy co najmniej dwa tygodnie przed wygłoszeniem przez każdego z nich swoich wykładów, jednak Einstein nie wysłał dla Hilberta kopii swojego własnego przed swoim wykładem. W ten oto niewiarygodny sposób, praca Hilberta wkrótce stać się miała “pracą Einsteina”.

    Pomysł, że światło ma skończoną prędkość udowodniono przez Michelsona i Morleya na dziesięciolecia przed Einstein [34]. Hendrik Lorentz określa równania przedstawiające względność czasu i kurczenie się odległości, które stają się istotne, gdy dochodzi do osiągnięcia prędkości światła. Ci Panowie wraz z Davidem Hilbertem i Olinto De Pretto zostali wymazani z kart historii po to, żeby Einstein mógł otrzymać nagrodę za to, co oni zrobili.

    W 1927 roku H. Thirring napisał “H. Poincaré już całkowicie rozwiązał problem dylatacji czasu kilka lat przed pojawieniem się pierwszej pracy Einsteina w 1905 r.” [35]. Sir Edmund Whittaker, w swej szczegółowej pracy na temat badań fizyki, A History of the Theories of Aether and Electricity, Volume II, (1953), zawarł rozdział zatytułowany “Teoria Względności Poincare i Lorentza”. Whittaker dokładnie udokumentował rozwój teorii, przedstawiając autentyczną historię i dogłębne odniesienia do pierwotnego źródła, dowiódł, że Einstein nie zasłużył na nagrodę w ogromnej części tej teorii. Zapytany o to, Einstein nie przedstawił żadnej argumentacji wobec faktów opublikowanych w słynnej książce Whittakera [36].

    De Pretto opublikował swoje równanie dwukrotnie przed Einsteinem i za każdym razem zignorowano go. Prace Davida Hilberta na temat równań “ogólnej teorii względności” zostały złożone do publikacji przed Einsteinem i były również wysyłane do Einsteina w korespondencji. Einstein później cieszył się z nagrody za równania pochodzące z prac Hilberta.

    Długa lista literackich przestępstw Einsteina niepokoi, ale jeszcze bardziej niepokojąca jest jego zdolność do uprawiania tego procederu przez tak długi czas. W 1943 r. napisał osobistą notatkę do Hilberta, tuż przed jego śmiercią, twierdząc, że: “Nie jest moją intencją, aby przypisywać sobie dokonania innych...” [8] [37].

    “Akumulator energii orgonu”

    Einstein był mocno zaangażowany w badania “naukowe” Wilhelma Reicha nad “kumulowaniem energii orgonu” [38]. Wilhelm Reich był wówczas postrzegany jako przywódca kultu seksu i anarchii, a jedna z książek Reicha nazywała się „Funkcja orgazmu”. Ponadto słowo “orgon” (jakie nie istnieje w języku angielskim) jest zbitką słowną “orgazm” i “Ozon”. Nie może być zatem wątpliwości, że znaczenie terminu Reicha “orgon” musi być rozumiane jako coś w rodzaju “rodzącej się energii seksualnej”, i że celem akumulatora energii orgonu jest zebrać to “źródło” energii. Niektóre typowe zdjęcia “akumulatorów energii orgonu” można znaleźć na stronach internetowych orgon-energetycznych, na przykład taki obrazek (uwaga: to zdjęcie nie nadaje się do publikacji na Metapedia). Link: picture (warning: this picture is not suitable for on Metapedia, so here only a link is given)

    “Akumulator energii orgonu” jest swego rodzaju metalową skrzynką wyściełaną tkaniną od wewnątrz, jaka ma kumulować „pierwotną energię seksualną” przypuszczalnie tworzoną przez akty seksualne wykonywane wewnątrz “akumulatora energii orgonu”. Rozsądek szybko odrzuca takie rzeczy jako szarlatanerię, pseudo-naukę i perwersję. Ale nie Einstein, którego współpraca z Reichem w dziedzinie “akumulacji energii orgonu” była intensywna i udowodniona jest m.in. w korespondencji, a także “naukowych” wizytach Einsteina u Reicha. Reich opublikował w 1953 r. książkę [38] na temat swojej współpracy z Einsteinem, a nakład tej książki jest bardzo ograniczony. Instytut Wilhelma Reicha do dzisiaj nadal sprzedaje “kopie” tej książki, ale jest bardzo prawdopodobne, że te tak zwane kopie zostały oczyszczone poprzez usunięcie części potencjalnie kłopotliwych dla Einsteina.

    Śmierć

    W dniu 17 kwietnia 1955 roku, Albert Einstein doświadczył wewnętrznego wylewu spowodowanego pęknięciem tętniaków aorty. Zmarł w szpitalu Princeton nazajutrz rano w wieku 76 lat. Zwłoki Einsteina zostały spalone, a prochy rozrzucone [39].

    Cytaty

    Część kultu Einsteina polega na cytowaniu Einsteina aż do znudzenia, nawet jego najbardziej trywialnych lub błędnych uwag.

    Bezsensowne wypowiedzi Einsteina

    “Być może nawet bardziej niż z własnej tradycji, grupa żydowska kwitnie na ucisku i na antagonizmie, z jakim zawsze spotykała się na świecie. Tutaj bez wątpienia znajdują się główne powody jej wytrwałego istnienia przez wiele tysięcy lat”. [40]

    Irracjonalność tego stwierdzenia polega na tym, że żadna grupa ludzi nie może się “rozwijać”, gdy jest prześladowana. Einsteinowi wyraźnie się tutaj coś pomyliło.

    Inne trywialne uwagi poczynione przez Einsteina

    “Gdy prawa matematyki odnoszą się do rzeczywistości, nie są pewne; a gdy są one pewne, to nie odnoszą się do rzeczywistości”. [41]

    Jest to uwaga idiotyczna, ponieważ każde dziecko wie, że matematycznie 1+1=2, lecz w niektórych przypadkach, takich jak umieszczenie dwóch królików w Australii, dodanie do siebie 1+1 może ostatecznie równać się milionom. Warto zauważyć, że Einstein poczynił tę uwagę podczas wykładu, w którym próbował podważać ważność teorii geometrii Euklidesa, ale nigdy nie dał poprawnego kontrprzykładu choćby najmniejszego na potwierdzenie swojej tezy.

    Cytaty o Einsteinie

    (Revilo Oliver) “Einstein, w swoich ocenach problemów społecznych i politycznych był kretynem, a używał swoich talentów intelektualnych po to, żeby wywierać wysoce zgubny wpływ na naukę. Świat byłby lepszy, gdyby on nigdy w ogóle nie istniał”.

    Filmy

    Albert Einstein: Oszust, rasista, komunista, podżegacz wojenny i syjonista

    Jest tutaj ciekawy film, odsłaniający postać Einsteina, zatytułowany “Albert Einstein: Oszust, rasista, komunista, podżegacz wojenny i syjonista”. Film pokazuje wizerunki Einsteina, z muzyką w tle i tekstem pisanym. Daje też kilka cytatów z Einsteina, na przykład:

    “Ktokolwiek wymyślił formułę odsetek od odsetek był geniuszem” (Oświadczenie złożone osobiście przez Einsteina)

    “Nacjonalizm jest chorobą dziecięcą” (Oświadczenie złożone osobiście przez Einsteina)

    Na 3:27, pojawia się następujący tekst:

    “Einstein pozostał gorliwym zwolennikiem komunizmu aż do śmierci, pomimo faktu, że był to zdecydowanie najbardziej morderczy system w historii ludzkości. Ale czemu miałoby mu to przeszkadzać, przecież to ponad 100 milionów ofiar niczego innego tylko gojów!”

    Na 4:34, pojawia się następujący tekst:

    “Einstein entuzjastycznie poparł ludobójczy syjonistyczny podbój Palestyny”.

    Na 4:49, pojawia się następujący tekst:

    “Einstein zawdzięcza CAŁKOWICIE swój status kontroli nad wszelkimi mediami, sprawowanej przez swych etnicznych braci, a także zawłaszczenia przez nich środowiska akademickiego i rządu. Jego wsparcie dla komunizmu i syjonizmu; jego nienawiść do narodowego socjalizmu i nacjonalizmu (z wyjątkiem, oczywiście, nacjonalizmu żydowskiego) – czyniły z niego argument nie do odparcia dla światowych konkwistadorów. I oczywiście, daje im wielką radość, że mogą powiedzieć: “Patrzcie! Najmądrzejszy człowiek, jaki kiedykolwiek żył na ziemi był żydem!” Ale faktem jest to, że Einstein to był zwykły śmieć.

    Film kończy się głosem, który mówi: (poczynając od 5:15):

    “Trzeba zabić pasożyta, trzeba go wykorzenić, musisz całkowicie pozbyć się wszystkich śladów. I niczego po sobie nie zostawiać”. (Film nie wymienia jako autora tego komentarza Einsteina, lecz prawdopodobnie była to oryginalna wypowiedź samego Einsteina). http://www.savetubevideo.com/?v=sI9_hEIow1I Drugi z zamieszczonych filmów p.t. „Einstein_ Freud_ i inni żydzi – Dr William Pierce”, przy próbie wyświetlenia, ujawnia adnotację: ten film jest niedostępny w twoim kraju (przypis) http://www.savetubevideo.com/?v=Ab05nrcij_k Ps. Tu zabrakło opisu udziału seryjnego… przypadku w znikaniu tych, od których Einstein czerpał “natchnienie” (metodą kopiuj – wklej). Dwóch z tych fizyków zeszło w wyniku nagłej śmierci. On był miernotą w dziedzinie nauki, Nikola Tesla żył w tym samym okresie i wiele jego teorii obalił ,Einstein sam mu przyznał racje i go przeprosił ,a że był i jest wygodny to jest promowany i gloryfikowany, Tesla został niedoceniony i zapomniany bo świat nie mógł i nie może się dowiedzieć o jego odkryciach, wynalazkach. Przede wszystkim Nicola Tesla był SŁOWIANINEM i to ścierwom chazarskim nie może przejść przez gardziel. A zabiło go komando Skorzeny’ego bodajże w 44. Dzisiaj szmaciarze chazarscy łapę trzymają na wynalazkach Tesli i palą głupa, że ich nie ma. Nicola Tesla to Geniusz nad Geniuszami, a albert einstein, to powinno się zwyczajowo pisać z małej litery… Za artykuł wielkie brawa. Trzeba zdzierać maski z żydowskich mord. - ” Włoscy fizycy podważają teorię Einsteina, opierając się na wynikach eksperymentu OPERA. Za pomocą ważącego 1,8 tys. ton detektora umieszczonego 1,4 km pod ziemią w Narodowym Laboratorium Gran Sasso w Abruzji wyłapywali neutrina wystrzeliwane z CERN-u w Szwajcarii, najważniejszego europejskiego ośrodka badającego cząstki elementarne. Wyszło im, że 730 km dzielące CERN od Gran Sasso neutrina pokonały o 60 nanosekund (miliardowych części sekundy) szybciej, niż zrobiłoby to światło (Włosi określili ewentualny błąd pomiaru na plus-minus 10 nanosekund). ” Za jakiś czas pojawi się sprostowanie w fachowej prasie ze wyniki eksperymentu są nieprawdziwe z powodu usterek sprzętu o którym nie wiedzieli prowadzący eksperyment naukowcy .Co jakiś czas pojawiają się informacje w świecie nauki o kwestionowaniu lub całkowitym podważeniu teorii Einsteina, i tak jak się pojawiają tak szybko znikają , odchodzą w zapomnienie , a większość dalej delektuje się dobrodusznym wujkiem Albertem i jego E=mc2, choć nie maja pojęcia o co tu chodzi. Potęga nauki i magia prasy, czyli żydowski cud przemieniania gówna w złoto. Zanim CERN zbudowali w Szwajcarii, były plany jego budowy w pobliżu Instytutu Fermiego we Włoszech. Tylko jakoś goje z Włoch nie bardzo chcieli kupować żydowskie wymiociny “naukowe”. Pisała o tym prasa alternatywna. A jak “gruchnęło i pierdyknęło” tzw. WIELKIEEEE odkrycie tzw. bozonu Higgsa, to Włoscy fizycy nie zostawili na tym chazaro-szajsie suchej nitki. Śmiechu było co niemiara. Trudno się chazarom dziwić, że nie chcieli gojom włoskim zafundować zabaweczki za 15 czy 25 mld euro. Teraz w Szwajcarii mają posłuszne pieski, co merdają ogonkiem na zawołanie, tworzą niestwarzalne i udowadniają nieudowadnialne. Cóż współczesna “nauka” pochodząca wprost od żydowskiego oszusta i złodzieje Einsteina. I jeszcze jedno. Dla dociekliwych proponuję przestudiować dzieło Janusza B. Kępki http://www.iwiedza.net/ruchabsolut/index.html Tu (pod koniec) więcej o “geniuszu” einsteinie: http://markglogg.eu/?p=409

    Odnośniki do źródeł:

    ↑ Hans-Josef, Küpper (2000). Various things about Albert Einstein. einstein-website.de. Retrieved on 18 July 2009.
    ↑ Albert Einstein (edition 1924),Relativity: The Special and General Theory, Methuen & Co Ltd
    ↑ Christopher Jon Bjerknes (2006), The Manufacture and sale of Saint Einstein, pp. 2826, page 2133.
    ↑ Because gravity is the driving force for the hourglass to work, it is immediately obvious that an hourglass will, for example, work slower on the moon than on earth. The same is true for the pendulum clock.
    ↑ Christopher Jon Bjerknes discusses in paragraph 19.5 of his 2006 book, The Manufacture and sale of Saint Einstein (2826 pages) that Einstein’s Nobel price was undeserved.
    ↑ The Nobel Prize in Physics 1921. Nobel Foundation. Retrieved on 2007-03-06.
    ↑ 7.0 7.1 7.2 7.3 Clark, R.W. (1984), Einstein: The Life and Times, Avon Books, New York.
    ↑ 8.00 8.01 8.02 8.03 8.04 8.05 8.06 8.07 8.08 8.09 8.10 Einstein, A. (1945). Albert Einstein Autobiographical Notes, Open Court, Chicago, (1979).
    ↑ 9.0 9.1 Troemel-Ploetz, Senta, “Mileva Einstein Maric, the woman who did Einstein’s mathematics”, Women’s Studies International Forum, vol. 13, no. 5 (1990). See also: Esterson, A. “Who did Einstein’s Mathematics?: A reply to Troemel-Ploetz”: http://www.butterfliesandwheels.org/2006/who-did-einstein-s-mathematics-a-response-to-troemel-ploetz/
    ↑ “Mileva Einstein Maric is the coauthor of “The Theory of Relativity”with Albert Einstein”. http://home.comcast.net/~xtxinc/mileva.htm
    ↑ Hans Albert Einstein in Whitrow, G.J. (ed.) “Einstein: The Man and his Achievement, 1967, p. 19; [a] Pais, A. “Einstein Lived Here”, Oxford University Press, 1994, pp. 1-29; [b] Holton, G. “Einstein, History and Other Passions, Harvard University Press, 1996, pp. 177-193; [c] Stachel, J. “Einstein from B to Z”, Birkhäuser, 2002, pp. 26-38; [d] Martinez, A. A., “Mileva Maric”:https://webspace.utexas.edu/aam829/1/m/Maric.html
    ↑ 12.0 12.1 Pais, Abram, “Subtle is the Lord…- The Science and the Life of Albert Einstein”, Oxford University Press, 1982.
    ↑ ”Albert Einstein,” Microsoft® Encarta® Online Encyclopedia 2007, http://encarta.msn.com © 1997-2007 Microsoft Corporation. All Rights Reserved.
    ↑ Lightman, Alan and Cohen, Jesse, The Best American Science Writing 2005 , ISBN-13: 9780641829918, Harper Collins Publishers, September 2005
    ↑ Planck, Max, And Wills, A P (Translated By), Eight Lectures on Theoretical Physics, Dover Publications,03/1998 ISBN-13: 9780486697307 ISBN: 0486697304
    ↑ ”Brown, Robert Brown.” WordNet 1.7.1. Princeton University, 2001. Answers.com 20 Oct. 2007. http://www.answers.com/topic/brown-robert-brown
    ↑ Wheeler, Lynde, Phelps. “Josiah Willard Gibbs – the History of a Great Mind.” Ox Bow Press. ISBN 1-881987-11-6. (1951)
    ↑ Boltzmann, Ludwig, Lectures on Gas Theory, Dover Publications, 1995, ISBN-13: 9780486684550 ISBN: 0486684555
    ↑ Keswani, G.H. (1965), “Origin and Concept of Relativity”, Brit. J. Phil. Soc. 15:286-306.
    ↑ http://nobelprize.org/physics/educational/laureates/1906.html
    ↑ Poincaré, J.H. (1905), “The Principles of Mathematical Physics”, The Monist, vol. XV, no. 1, January 1905; from an address delivered before the International Congress of Arts and Sciences, St Louis, September 1904
    ↑ Einstein, A., Nathan, A., Norden, H., “Einstein on Peace”, Simon and Schuster, New York, 1960
    ↑ Jon Bjerknes (2006). The Manufacture and Sale of Saint Einstein. page 11.
    ↑ 24.0 24.1 24.2 24.3 24.4 24.5 24.6 24.7 24.8 Kevin Macdonald (1998, 2002) The Culture of Critique, 540 pages. ISBN: 0-7596-7221-0
    ↑ 25.0 25.1 Albert Einstein Archives Online, 2007, http://www.alberteinstein.info/
    ↑ Khoon, Koh Aik, College Student Journal, March 1, 2007.
    ↑ 27.0 27.1 Bjerknes, C.J. (2002), Albert Einstein: The Incorrigible Plagiarist, XTX Inc., Dowers Grove.
    ↑ http://www.cartesio-episteme.net/st/depretto.htm
    ↑ 29.0 29.1 DePretto, O. (1903). Atti (Atte).
    ↑ 30.0 30.1 30.2 Einstein, A. (1905). Ann. Physik 17:639.
    ↑ http://nobelprize.org/physics/educational/relativity/history-1.html
    ↑ Clark, R.W. (1984), Einstein: The Life and Times, Avon Books, New York.
    ↑ Mosley, Ian (2006), Albert Einstein: Plagiarist and Fraud, European Unity and Rights Organization, Civil Rights
    ↑ http://hyperphysics.phy-astr.gsu.edu/hbase/relativ/morley.html
    ↑ http://arxiv.org/PS_cache/physics/pdf/0406/0406009v1.pdf
    ↑ Carroll, R., “Einstein’s E = mc2 ‘was Italian’s idea’”, The Guardian, November 11, 1999.
    ↑ Moody, R., Jr (2001), “Plagiarism Personified”, Mensa Bull. 442(Feb):5.
    ↑ 38.0 38.1 Wilhelm Reich (1953) The Einstein Affair.
    ↑ O’Connor, J.J. & Robertson, E.F. (1997), “Albert Einstein”, The MacTutor History of Mathematics archive, School of Mathematics and Statistics, University of St. Andrews
    ↑ Albert Einstein, Why Do They Hate the Jews?, 1954. In: David E. Rowe & Robert J. Schulmann: Einstein on politics: his private thoughts and public stands on nationalism, Zionism, war, peace, and the bomb. Princeton University Press 2007, p. 308. ISBN 0691120943 Google Books)
    ↑ Albert Einstein: The Writings of Albert Einstein. Douglas Editions, p. 11 (Google Books)
  • @Kula Lis 62 09:00:49
    Najbardziej tropionym w tym Kraju przestępstwem jest wyznawanie prawdy!!!!
    Czy Polska zasługuje na miano „państwa prawa”? Niestety w tej kwestii coraz bliżej nam do Wschodu niż do Zachodu Europy -
    Antysemicka zbrodnia
    Centrum Badań nad Zagładą Żydów sprzeciwia się budowie pomnika Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej

    Kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów Barbara Engelking w swoim artykule „Getto, powstanie, pomnik Sprawiedliwych. Cierpienie wymaga ciszy i przestrzeni” opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” i przedrukowanym przez stronę Centrum, uznała że postawienie pomnika Polaków, którzy ratowali Żydów podczas II wojny światowej, na terenie gdzie w czasie wojny było getto warszawskie, w pobliżu budynku Muzeum Historii Żydów Polskich, będzie antysemicką zbrodnią.

    Zdaniem Barbara Engelking pomnik Polaków ratujących Żydów zawłaszcza miejsce, które należy się tylko Żydom, które ma być przeznaczone tylko na refleksje o Żydach. Proces zawłaszczania i deformacji znaczenia miejsc pamięci o Żydach przez Polaków, ma zdaniem Engelking miejsce już od dawna. Engelking uważa, że postawienie pomnika zakończyło by dyskusje o polskiej współodpowiedzialności za zagładę Żydów. Polacy odpowiedzialni za zagładę Żydów schowali by się za plecami garstki osób niosących pomoc Żydom. Kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów uznała też, że data ogłoszenia budowy pomnika koło muzeum ma na celu ukradzenie Żydom należnej im uwagi w rocznicę wybuchu powstania w getcie. Postawienie pomnika jest też przejawem polskiej próżności, strachu i pychy. Według Engelking wszelkie przypominanie o Polakach ratujących Żydów podczas II wojny światowej nie ukryje współodpowiedzialności Polaków za holocaust.

    Kuriozalne opinie Engelking wsparli w liście otwartym w sprawie lokalizacji projektowanego pomnika Sprawiedliwych Polaków członkowie i współpracownicy Centrum Badań nad Zagładą Żydów – Barbara Engelking, Jan Grabowski, Agnieszka Haska, Marta Janczewska, Jacek Leociak, Dariusz Libionka, Małgorzata Melchior, Jakub Petelewicz, Alina Skibińska, Jean Charles Szurek, Andrzej Żbikowski. Czyli kadra finansowanej przez podatników jednostki naukowo-badawczej przy Instytucie Filozofii i Socjologii Państwowej Akademii Nauk.

    Zdaniem zarabiających w Centrum pomnik „będzie więc de facto zaprzeczeniem głównej idei Muzeum”, doraźną manipulacją polityczną, przejawem martyrologicznej chęci rywalizacji Polaków z cierpieniami Żydów, naruszeniem przestrzeni na którą nie ma wstępu polska wersja historii. Dodatkowo pomnik ma negować fakt polskiej współodpowiedzialności za holocaust, wrogości antysemickich Polaków okazujących nienawiść wobec Żydów walczących w getcie. Zdaniem reprezentantem Centrum kłamstwem historycznym jest teza, że Polacy podczas wojny pomagali Żydom.

    Trudno nie odnieść wrażenia, że środowiskom żydowskim i filosemickim, zależy na kultywowaniu antypolskich kłamstw o odpowiedzialności Polaków za holocaust. Umiejscowienie pomnika Polaków, którzy ratowali Żydów w miejscu często odwiedzanym przez wycieczki młodych Żydów groziło by zaburzeniem jednostajnego ksenofobicznego toku antypolskiej narracji. Pomnik był by widocznym znakiem sprzeciwu wobec antypolskiej pseudo historii, znakiem który mogli by dostrzec młodzi Żydzi. Iskrą która wywołała by niebezpieczny dla antypolskich środowisk ogień refleksji o antypolskich kłamstwach.

    Dodatkowo artykuł i list uświadamiają, że wbrew twierdzeniom Lecha Kaczyńskiego, który wydał ponad 40.000.000 zł plus działka 13.000 m2 warta ponad 100.000.000 złotych warszawiaków na budowę Muzeum będzie ono zgodne z ogólnoświatowa antypolską hagadą o polskiej odpowiedzialności za holocaust. Hagadą którą zakłóca pomnik przypominający Polaków ratujących Żydów.

    Jan Bodakowski

    tekst na ten temat ukazał się pierwotnie na portalu Prawy.pl http://www.prawy.pl/ Ps. Dopisek mój: A czy szanowni żydzi nie mają własnej ojczyzny? tam jest miejsce należące tylko do żydów, na pewno nie jest to miejsce w stolicy Polski. Zabrać jej pieniądze i wszystkie inne fundusze na utrzymanie tego kurewstwa, to nie są ludzie tylko świnie, którzy plując ci w twarz mówią, że pada deszcz. Trzeba mieć żydowski tupet i być chamem aby takie teksty puszczać w obieg.
    A tak prywatnie śmierć żyda to była tylko śmierć, po prostu kwestia biologiczna, dla Polaków to była TRAGEDIA, METAFIZYKA. Znowu jest IM ŹLE. A jaką “zbrodnią” było postawienie pomnika dla Armii Czerwonej w Izraelu? Przecież “nas” Armia Czerwona też “wyzwoliła”, żyjemy teraz podobnie w “WOLNYM” kraju, więc “wolno” nam stawiać pomniki komu chcemy. Ciągle powtarzam aby Polacy zapamiętali sobie tę prawdę. To co nie jest dobre dla żyda, nie służy mu lub nie jest jego własnością to zawsze w jego opinii jest antysemickie i oni zawsze dążą do tego aby to zniszczyć. Czy to tak trudno zrozumieć? W tym świetle doskonale widać dlaczego oni z taką zajadłością atakują nawet sam pomysł budowy pomnika Polaków ratujących żydów podczas II wojny światowej. Powody podali w sposób jak najbardziej wyrazisty i nie pozostawiający złudzeń. Macie śmiertelnych wrogów w Polsce na stanowiskach decyzyjnych i jeśli się ich nie pozbędziecie oni z was uczynią niewolników albo was zniszczą !!! Myślę, że pod Muzeum Historii Żydów Polskich powinna być stała pikieta i informacja – w języku polskim i angielskim – o zbrodniach żydów na Polakach od 1939 roku do dziś i ich zdradach w okresie kiedy Polska była pod zaborami. Tę informację należy dawać każdemu kto będzie to muzeum odwiedzał lub tamtędy przechodził.http://www.wicipolskie.org

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej