Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
176 postów 115 komentarzy

MON przypomniał sobie o szkoleniu rezerw.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Od samego początku było wiadomym wszystkim z wyjątkiem „ekspertów „ z MON i BBN, że tzw. NSR, to nie mają nic wspólnego z normalnym przygotowywaniem rezerw dla potrzeb sił zbrojnych na wypadek wojny lub innych zagrożeń.

Wojsko wezwie blisko 30 tys. Polaków na obowiązkowe szkolenia dzisiaj, 06:38

Co roku kilkadziesiąt tysięcy rezerwistów może się spodziewać skierowania na szkolenia do jednostek wojskowych. Nie będzie można uchylać się od takiego obowiązku – informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

 

Rząd nowy wymóg wprowadza specjalnym rozporządzeniem. Właśnie trafiło ono do konsultacji, mimo że wątpliwości, czy zmiany są konieczne, miał nawet sam minister obrony narodowej.

 

Zgodnie z dokumentem wszystkie osoby, które miały jakikolwiek kontakt z wojskiem, będą musiały się liczyć z obowiązkiem odbycia 10-dniowego szkolenia.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wojsko-wezwie-blisko-30-tys-polakow-na-obowiazkowe,1,5323878,wiadomosc.html

Od samego początku było wiadomym wszystkim z wyjątkiem „ekspertów „ z MON i BBN, że tzw. NSR, to nie mają nic wspólnego z normalnym przygotowywaniem rezerw dla potrzeb sił zbrojnych na wypadek wojny lub innych zagrożeń. Jednak w ciągu ostatnich lat robiono i dalej robi się ludziom wodę z mózgu wmawiając wszystkim, że oto Polacy wynaleźli cudowny system przygotowania rezerw dla potrzeb wojska.

Zastanawiające jest teraz tylko to, by poznać prawdę o przyczynach tej medialnej hucpy, bowiem nie może to mieć nic wspólnego z troską o armię i jej ukompletowanie na wypadek zagrożenia. „Genialne” reformy poprzedniego ministra / zapomniałem już nawet jego nazwisko / sprowadzały się bowiem do tego, że naszemu wojsku nie są potrzebne wyszkolone, zgrywane rezerwy, a wystarczy jedynie propagandowy chwyt i cały problem sam miał się rozwiązać. Przyklasnęli temu / w obawie o stołki / decydenci wojskowi i ten cały przemysł propagandowy z NSR zaczął funkcjonować w społeczeństwie, które uwolnione od obowiązkowej służby wojskowej nie zadawało zbędnych pytań i nie interesowało się tymi problemami.

Ważne, że na uroczystościach państwowych odbywały się zmiany wart, a tego zaszczytu dostąpili również z braku wojska nawet celnicy, co z obronnością ma tyle wspólnego, co koń z koniakiem. Jeżeli nawet jest zagrożenie korupcją na granicach, to do tego nie strzela się, a jedynie dobiera odpowiednich ludzi i tworzy mądre przepisy. Tylko patrzeć, jak straż pożarna na dobre zagości na Placu Piłsudskiego, a generał Pawlak złoży meldunek prezydentowi.

Można powiedzieć, że nic się nie zmieniło, jesteśmy silni i  zwarci  oraz gotowi do nowych zmian organizacyjnych. Po prostu tonący brzytwy się chwyta. NSR nie wypaliły, mimo zachęt i natrętnej propagandy chętnych było mało. I generałów przybywa, kimś muszą dowodzić. Mamy więc kolejny zamęt propagandowy.

A jeżeli nie ma kto i co szkolić, to najlepiej to wszystko zastąpić propagandą. Przed nami kolejna reorganizacja i wszystko w imię dalszych oszczędności. Likwidowane będą dowództwa i sztaby, które nigdy nie powinny były zostać powoływane i organizowane. Nikomu oczywiście nie było potrzebne Dowództwo Wojsk Lądowych, które z taki przekonaniem zostało utworzone na warszawskiej Cytadeli, a teraz dla potrzeb Muzeum WP zwalnia obiekt i zostaje rozwiązane. Podobnie z tzw. Dowództwem Wojsk Specjalnych. Które jeszcze nie okrzepło, a już będzie likwidowane. Szeroki jest opis tych spraw. Jedno, co ich łączy, to ludzie, którzy majstrowali przy ich tworzeniu, a teraz likwidowaniu. Wystarczy przeanalizować sejmową komisję Obrony Narodowej i prześledzić wypowiedzi na jej posiedzeniach chociażby najważniejszych jej członków. Oni ciągle trwają przy siłach zbrojnych, ciągle reorganizują wojsko, a sprawność sił zbrojnych z każdym rokiem jest jedynie na miarę oczekiwań naszej propagandy. Ale to jest oddzielny temat.

Dr. Tadeusz Polak

 

KOMENTARZE

  • Historia kołem toczy się
    O ile mnie pamięć nie myli, to dokładnie 31 lat temu skoszarowano w całym kraju dziesiątki tysięcy rezerwistów. Większość z nich została wywieziona na poligony jeszcze przed 13.12.1981.

    Czyżby próbowali nam zasygnalizować jakie mają zamiary wobec społeczeństwa?
  • @andrzej.filipowicz 15:46:47
    Dokładnie takie same odczucia ! Należę do tych którym usiłowano
    prostować kregosłup w lewo, ciagając na udawane ćwiczenia.
  • @andrzej.filipowicz 15:46:47
    Najpierw zrobią selekcję, nie odważą się dać broni do ręki pisowcom, narodowcom, monarchistom-konserwatystom pokroju Brauna... Idealny rezerwista dla PO, to ktoś pokroju Palikota, wystarczy takim TUSKSI dać maczety, może tradycyjne sierpy do łap i zrobią swoje bez marnowania drogich kul.

    To wygląda na szykowany stan wojenny.

    Nie wierzę żeby mieli dobre intencje, gdyby takie mieli, to nie byłoby armii 100% zawodowej, bo to ABSURD. Już połowa budżetu MON idzie na płace i emerytury. Co to ma być? Oni by zmarnowali nawet budżet USA i dalej byliśmy na poziomie obronności najwyżej Słowacji, ale ona nie graniczy z Rosją i Niemcami.
  • Dopóki każdy Polak nie będzie miał w domu giwery jak Szwajcar
    nie obronimy się nawet przed Eskimosami
  • NSR
    NSR nie był złym pomysłem. Wykonanie jednak wyszło jak zwykle. Znam dokładnie tę tematykę, bo zajmuję się naborem do NSR. I żadne przedsięwzięcie w MON nie wyjdzie, ponieważ każdy pomysł jest realizowany przez szereg instytucji, ze sobą nie powiązanych, a instytucja odpowiedzialna, odpowiadać nie może, bo nie jest kompetentna. Prosty przykład. Na potęgę jest prowadzony nabór do korpusu szeregowych. Pierwszą instytucją jest Wojskowa Komenda Uzupełnień (WKU), w której rezerwista otrzymuje informację odnośnie przeprowadzanych przez jednostki wojskowe(JW) kwalifikacje. Kolejną instytucją jest JW, kwalifikację przeprowadzająca (egzamin sprawnościowy i rozmowa kwalifikacyjna). Kolejna instytucja to Departament Kadr, do którego dowódca JW wysyła wniosek o WYRAŻENIE ZGODY NA WYDANIE ZAŚWIADCZENIA O MOŻLIWOŚCI POWOŁANIA DO ZAWODOWEJ SŁUŻBY WOJSKOWEJ. Po kilku tygodniach zgoda przychodzi i dowódca JW zaświadczenie wystawia i przesyła je do WKU. Teraz ruch należy do WKU, która powiadamia kandydata o zaświadczeniu i zaprasza go (wezwać nie może, gdyż wezwania za które zwraca się pieniądze, można wystawić wyłącznie w sprawach związanych z powszechnym obowiązkiem obrony). Kandydat w WKU składa wniosek o powołanie do służby wraz z niezbędnymi dokumentami, a WKU kieruje go na badania do Wojskowej Komisji Lekarskiej (akurat w radosnej twórczości trwa restrukturyzacja komisji lekarskich i w związku z tym w grudniu ograniczono przyjęcia) i do Wojskowej Pracowni Psychologicznej. Uzyskanie orzeczeń zajmuje sporo czasu. Ale gdy już są WKU może dokończyć kompletowanie teczki kandydata i przesłać teczkę do JW. W JW jest przygotowywany rozkaz personalny o powołaniu do służby oraz kontrakt. Gdy JW jest gotowa, poprzez WKU zaprasza kandydata na podpisanie kontraktu. Z kontraktem kandydat wraca do WKU, gdzie otrzymuje skierowanie do JW na dzień rozpoczęcia służby. Czyli w całym procesie powołania biorą udział następujące instytucije: WKU - podlega pod Inspektorat Wsparcia. JW-podległa pod Dowództwo Rodzaju Wojsk. Departament Kadr MON. Komisja lekarska i pracownia psychologiczna podległe, bodajże pod Inspektorat Służby Zdrowia. Kolejne kuriozum to fakt, że zgodnie z ustawą o powszechnym obowiązku obrony RP zawodowa służba wojskowa NIE JEST formą powszechnej służby wojskowej. Wg ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych JEST.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

ULUBIENI AUTORZY

więcej